ďťż

Zagospodarowanie działki - ominąć architekta

Zagospodarowanie działki - ominąć architekta





Sebastian z wrocka - 09-01-2007 09:41
Witam

Mam zagwostkę jak w temacie
Dostałem waunki zabudowi i kupiłem gotowy projekt, który w 100% pasuje do tych warunków. I teraz mama pytanie:

1. Czy składając papiey o pozwolenie na budowę zagospodarowanie działki musi zrobić architekt? Czy może to zrobić kier bud (ma do tego uprawnienia ale nigdy tego nie robił)

2. jeśli możma ominąc architekto to czy może są jakieś programy komputerowe, które do tego służą?

3. Czy oprócz projektu, warunków przyłączenia mediów, mapy projektowej z zagospodarowaniem działki trzeba czegoś jeszcze do pozwolenia na budowę czym miałby się zająć architekt..

ps
zadaje powyższe pytanie ponieważ nie uśmiech mi sie płacić 1000 PLN za narysowanie kilu krzaczków i ścieżki na mapie, skoro nie trzeba adaptować samego projektu. A MOZE TRZEBA?





Mice - 09-01-2007 09:46
architekt adaptujący powinien m.in. sprawdzić (teoretycznie obliczeniowo) czy konstrukcja fundamentów pasuje do Twoich warunków "glebowych". Jak to robią i czy to robią w rzeczywistości to już inna sprawa.



Sebastian z wrocka - 09-01-2007 09:51
nie czuję takiej potrzeby, ponieważ fundament robię takie jak robią sąsiedzi dookoła.
Jaką mam glebę też wiem bo wykopałem dziury i jest to samo co u sąsiadów.
Chcę zatem uniknąć kosztów geologa i architekta.

Czy tak można????



Barbossa - 09-01-2007 09:54
1. może
2. a po co program, kilka kresek długopisem
3. j.w. sprawdzenie fundamentów w stosunku do nośności gruntu





retrofood - 09-01-2007 09:57


Mam zagwostkę jak w temacie
Dostałem waunki zabudowi i kupiłem gotowy projekt, który w 100% pasuje do tych warunków. I teraz mama pytanie:

1. Czy składając papiey o pozwolenie na budowę zagospodarowanie działki musi zrobić architekt? Czy może to zrobić kier bud (ma do tego uprawnienia ale nigdy tego nie robił)
To nie musi być architekt. jest cały szereg budowlańców, którzy to robią znacznie taniej.
Ale nie jest to kilka kresek, tylko oprócz rysunków cały szereg opisów, więc, jeśli ktoś tego nigdy nie robił, to poświęci na to kupę czasu i więcej straci niż zyska.
A wiem coś o tym, bo moja żona robi to już ponad 30 lat.



Mice - 09-01-2007 10:03
wiesz ja nie czuje potrzeby, żeby mieć prawo jazdy ale zdać musiałem i zapłacić musiałem :wink: Czy skoro znam przynajmniej 2 ludzi którzy jeżdżą bez to coś zmienia ?

Są przepisy których nie ominiesz, nie wnikam czy mają sens czy nie, bo jeśli musisz mieć pieczątkę od adaptacji to musisz albo podrobisz i nie ma zmiłuj :roll:
Na forum można przeczytać jak to czasami ktoś sam wrysował mapkę np. na potrzeby projektu drogi czy czegoś. Kogoś pogonili za to a kogoś innego nie. Czasami sporo zależy od grubości koperty, a tego pewnie też chcesz uniknąć bo może być grubsza od tej dla "architekta". I tak jak napisano wyżej może to zrobić ktoś z uprawnieniami, niekoniecznie architekt z nazwy, ale nie miej pretensji jak coś będzie niezbyt i się będą czepiać albo będziesz czekał pół roku.



Sebastian z wrocka - 09-01-2007 10:07
wasze argumenty są mocne i przekonywujące

jutro jadę do architekta

dzięki :D



Barbossa - 09-01-2007 10:21
skoro człowiek ma papiery i jest rozgarnięty to po co?
druga sprawa to adaptacja: składasz projekt podpisany przez projektanta i nikt w nadzorze nie będzie się zastanawiał czy zaadaptowałeś fundamenty od konkretnego terenu - jest projekt i to twoja sprawa

a jakie to przepisy trzeba omijać w tym przypadku

a filozofię można stworzyć i na potrzeby sławojki



retrofood - 09-01-2007 12:43

a filozofię można stworzyć i na potrzeby sławojki A juści. Korporacja budowlańców zadbała o to, aby nawet jak nic nie potrzeba i nic nikomu i niczemu nie zagraża, to i tak wymagany był podpis i pieczątka kogoś z korporacji. I tyle.
PS. No, wiadomo, że bezpłatnych pieczątek nie bywa.



Barbossa - 09-01-2007 13:31
o korporacji to powiem tyle że buraki z SARP lobbowali za takimi układami a nie budowlańcy



- 09-01-2007 13:33

1. Czy składając papiey o pozwolenie na budowę zagospodarowanie działki musi zrobić architekt? Czy może to zrobić kier bud (ma do tego uprawnienia ale nigdy tego nie robił) może każdy kto ma do tego uprawnienia więc kierownik równiez

2. jeśli możma ominąc architekto to czy może są jakieś programy komputerowe, które do tego służą? projekt zagospodarowania działki lub terenu (część opisowa i część rysunkowa)
z naniesieniem projektowanego budynku i przyłączy instalacyjnych od istniejących sieci do projektowanego budynku, wraz z bilansem terenu wykonany przez uprawnionego projektanta na aktualnej mapie sytuacyjno - wysokościowej w skali 1:500 przeznaczonej do celów projektowych
robi bez programu
wiecej zeszłoby mu opanowanie jakiegos programu graficznego niz postawienie parudziesięciu kresek na papierze i opisanie

3. Czy oprócz projektu, warunków przyłączenia mediów, mapy projektowej z zagospodarowaniem działki trzeba czegoś jeszcze do pozwolenia na budowę czym miałby się zająć architekt.. wykonanie opinii geologicznej lub uzyskanie od projektanta oświadczenia o geotechnicznych warunkach posadowienia.

ps
zadaje powyższe pytanie ponieważ nie uśmiech mi sie płacić 1000 PLN za narysowanie kilu krzaczków i ścieżki na mapie, skoro nie trzeba adaptować samego projektu. A MOZE TRZEBA?
jesli nic w projekcie nie zmieniasz - nie trzeba
a filozofię można stworzyć i na potrzeby sławojki A juści. Korporacja budowlańców zadbała o to, aby nawet jak nic nie potrzeba i nic nikomu i niczemu nie zagraża, to i tak wymagany był podpis i pieczątka kogoś z korporacji... taaa
dzieki buractu
siedzi sobie w Izbach grupka pierdzących w stołki leciwych dziadków, ściaga kase i chwali ustrój - jak w Polsce dobrze ...
a inwestor musi sobie wypruwać zyły zeby na te bade darmozjadów urobic



Geno - 09-01-2007 13:38

jesli nic w projekcie nie zmieniasz - nie trzeba Chyba,że zmiana strefy - śnieg ,wiatr i dostosowanie do warunków gruntowych - jednak przy wrocławiu to raczej bez zmian bo I strefa śniegowa , tak jak się projektuje zwykle gotowce.



Barbossa - 09-01-2007 14:07

taaa
dzieki buractu
siedzi sobie w Izbach grupka pierdzących w stołki leciwych dziadków, ściaga kase i chwali ustrój - jak w Polsce dobrze ...
a inwestor musi sobie wypruwać zyły zeby na te bade darmozjadów urobic
jak najbardziej się z tym zgadza i podpisuję się pod tym

a co do ilości pieczątek i podpisów na projekcie- zapoczątkowało to właśnie SARP lobbując zmianę PB w 1994r. wtedy proces projektowania i adaptacji został uniemożliwony normalnemu budowlańcowi posiadającemu uprawnienia wykonawcze, czyli np kierbudowi



Geno - 09-01-2007 14:14

taaa
dzieki buractu
siedzi sobie w Izbach grupka pierdzących w stołki leciwych dziadków, ściaga kase i chwali ustrój - jak w Polsce dobrze ...
a inwestor musi sobie wypruwać zyły zeby na te bade darmozjadów urobic
jak najbardziej się z tym zgadza i podpisuję się pod tym

a co do ilości pieczątek i podpisów na projekcie- zapoczątkowało to właśnie SARP lobbując zmianę PB w 1994r. wtedy proces projektowania i adaptacji został uniemożliwony normalnemu budowlańcowi posiadającemu uprawnienia wykonawcze, czyli np kierbudowi Izby szaleją dalej a ceny będą rosnąć, teraz technik jest nikim w budownictwie...



- 09-01-2007 14:22

... zapoczątkowało to właśnie SARP lobbując zmianę PB w 1994r. wtedy proces projektowania i adaptacji został uniemożliwony normalnemu budowlańcowi posiadającemu uprawnienia wykonawcze, czyli np kierbudowi i tak zaczeło sie w Polsce łamanie praw konstytucyjnych :-?

do tej pory bowiem kierownicy budów - jak każdy obywatel - posiadali wolnośc stowarzyszania sie zagwarantowaną Konstytucją ...
zaczeto ich zmuszac - pod groźbą zabronienia im wykonywania zawodu - aby sie zapisywali u pryków (znaczy w Izbach)
i tak szantażem zmuszono wielu uczciwych ludzi /kierowników budów, architektów i konstruktorów - mających czesto na utrzymaniu wielodzietne rodziny/ aby podpisali lojalke w Izbach i tam płacili haracz ...
no i mamy co mamy :-?
jedni /wybrańcy/ zyja z pracy drugich, gwarantując tym pierwszym "opieke"...
Izby to taki "dobry wujo" ...taki "ojciec chrzestny" ... jak w mafii sycylijskiej



retrofood - 09-01-2007 15:23

Izby szaleją dalej a ceny będą rosnąć, teraz technik jest nikim w budownictwie... Tylko u elektryków egzamin może zdać nawet ogrodnik, byle za kurs zapłacił.



am00 - 09-01-2007 15:33
Mi to robił Kierbud, opisy przekopiowywał z wcześniejszych opracowań, bo jak się wczytałem, to było coś o dogodnych warunkach do budowy kaplicy cmentarnej :lol: . Chyba nikt tego nie czyta. Chcieli jeszcze załącznik o spełnianiu warunków BHP, bo się akurat przepisy zmieniały i Kierbud nie był na bieżąco. Sprawdzają tylko, czy dokumentacja jest kompletna, a odpowiedzialność za treść i tak spada na inwestora. Jestem też z Wrocka, więc jak chcesz coś więcej to na priv.



j-j - 09-01-2007 17:09

taaa
dzieki buractu
siedzi sobie w Izbach grupka pierdzących w stołki leciwych dziadków, ściaga kase i chwali ustrój - jak w Polsce dobrze ...
a inwestor musi sobie wypruwać zyły zeby na te bade darmozjadów urobic
jak najbardziej się z tym zgadza i podpisuję się pod tym

a co do ilości pieczątek i podpisów na projekcie- zapoczątkowało to właśnie SARP lobbując zmianę PB w 1994r. wtedy proces projektowania i adaptacji został uniemożliwony normalnemu budowlańcowi posiadającemu uprawnienia wykonawcze, czyli np kierbudowi Izby szaleją dalej a ceny będą rosnąć, teraz technik jest nikim w budownictwie... To że są odrębne uprawnienia do projektowania i wykonawcze jest jak najbardzie prawidlowe.
Poza tym nie tylko technicy, inżynierowie też nie rzadko są nikim, teraz świętą krową sa urzędnicy ... mać, którym się wydaje że tylko oni dobrze interpretują prawo i wszystko wiedzą najlepiej a Ty rób jak oni każą bo to k.... oni jeszcze Ci powiedzą: mam pieczątkę więc albo zrobisz jak Ci (nie kumaty) urzedas każe albo nie dostaniesz pieczątki.
Czasem projektanci robią "gówna" a formalności jest od "nasrania" aż się nie chce robić tych "gówien", właśnie przez prawo. Nie dziwię się.
Przerost formy nad treścią na maxa.

pzdr



Barbossa - 09-01-2007 17:29
ale wcześniej przepisy pozwalały takie sralniki do 1000m3 kubatury projektować osobie posiadającej upr. wykonawcze i w dodatku uzyskane bez egzaminu i chodzi o to że kiero mógł takie gówno adoptować na potrzemy inwestora bez większych problemów, a teraz to pytania o architekta i że bierze kafla za byle mażnięcie



j-j - 09-01-2007 17:44

ale wcześniej przepisy pozwalały takie sralniki do 1000m3 kubatury projektować osobie posiadającej upr. wykonawcze i w dodatku uzyskane bez egzaminu i chodzi o to że kiero mógł takie gówno adoptować na potrzemy inwestora bez większych problemów, a teraz to pytania o architekta i że bierze kafla za byle mażnięcie Z uprawnieniami są czasem "skuchy" i to niekoniecznie w wyniku niewiedzy projektanta ale z powody roboty: "na wczoraj", nie ma czasu na myślenie bo inwestor chce już, urzędas chce to i tamto a projektant zap... od lewej do prawej. Ciekawe jakie skuchy by jeszcze byly gdyby robili nawet pierdoły ludzie bez uprawnień. Nie twierdzę ża uprawnienia oznaczają wiedzę bo nic nie można w 100% ocenić (zawsze są wyjątki ktore mogą stanowić regułę) ale w większości przypadków więcej wie ten z upr. niż ten bez i
jako inwestorzy powinniśmy też zastanowić się nad tym jak to wygląda od drugiej strony aby potem narzekać.
Poza tym chodzi o to czasem że maźnięcie to 1/10 formalności (po prostu przerost formy nad treścią), projektować to jedno a drugie- użerać się z p... urzędasami i "robić im dobrze" w swojej dokumentacji a tu niestety najpierw projekt a potem zmiany, bieganie, uzupełnianie, dyskusje itp. bo urzędas tak chce. Ale to tak na marginesie.

pzdr



retrofood - 09-01-2007 18:33

Poza tym chodzi o to czasem że maźnięcie to 1/10 formalności (po prostu przerost formy nad treścią), projektować to jedno a drugie- użerać się z p... urzędasami i "robić im dobrze" w swojej dokumentacji a tu niestety najpierw projekt a potem zmiany, bieganie, uzupełnianie, dyskusje itp. bo urzędas tak chce. I ootttooo własnie chodzi. Jeśli do urzędu idzie projektant, który (przeważnie) doskonale zna urzędnika i jego narowy, rozmowa zawsze inaczej przebiega, niż gdy idzie laik. Bo przecież projektant robi projekt pod wymagania urzędnika (przecież wcześniej mu znane), a jednocześnie urzędnik wie, że nie może zacząc wymagać niestworzonych rzeczy, bo też wie z kim ma do czynienia.
A inwestorzy nie wiedzą często, że istnieje coś takiego jak Prawo Budowlane.



j-j - 09-01-2007 19:02

Poza tym chodzi o to czasem że maźnięcie to 1/10 formalności (po prostu przerost formy nad treścią), projektować to jedno a drugie- użerać się z p... urzędasami i "robić im dobrze" w swojej dokumentacji a tu niestety najpierw projekt a potem zmiany, bieganie, uzupełnianie, dyskusje itp. bo urzędas tak chce. I ootttooo własnie chodzi. Jeśli do urzędu idzie projektant, który (przeważnie) doskonale zna urzędnika i jego narowy, rozmowa zawsze inaczej przebiega, niż gdy idzie laik. Bo przecież projektant robi projekt pod wymagania urzędnika (przecież wcześniej mu znane), a jednocześnie urzędnik wie, że nie może zacząc wymagać niestworzonych rzeczy, bo też wie z kim ma do czynienia.
A inwestorzy nie wiedzą często, że istnieje coś takiego jak Prawo Budowlane. Nie- mylisz się. Projektant się wk... za wymysły urzedasów nie zodne często z Prawem Budowlanym. Projektant nie rzadko to "śmieć" bo urzędas chce to projektant musi bo inaczej pieczątki nie postawi. A kto potem odpowiada za dokumentację?? Na pewno nie urzędas!!! A poprawia nawet projekty g... wiedząc i dyskutuje, wymądrza się..
A że urzędas chce to nie znaczy że ma dostać. ALbo się wykucasz bo do cholery nie jesteś do pomiantania i tracisz terminy albo "kiwasz głową" urzędasowi i dalej jesteś "pieskiem". On rzuca a Ty biegniesz.
Z mojej kieszeni im płacą a co dają?? G......- tylko przeszkadzają!
To że nawet zna urzędasa to nic, bo urzedas chce! A to że znasz go to nie znaczy że masz go słuchać.

pzdr



marcin714 - 09-01-2007 19:03
Ja np dziś odwiedziłem w starostwie taką miłą panią bo pomyliły jej sie projekty i napisała postanowienie dla mnie a ogladała chyba jakiś inny projekt.
Żeby nie wyszło ,że przyszedłem na daremnie to zaczęła studiować mój projekt i doszła do wniosku ,że trzeba jeszcze ustalić warunki geotechniczne posadowienia obiektu. No i musiałem jej odszukać akapit gdzie pisało, że ustala się taką a taką kategorię geotechniczną w takich a takich warunkach gruntowych. Pani nie mogła tego odnależć bo było napisane słownie a nie za pomocą cyferek.
Jak i z tym sobie poradziliśmy to doszła do wniosku ,że jeszcze chce następne pełnomocnictwa pełnomocników bo narazie skończyło sie na dyrektorze zakładu energetycznego(to już tam jest zamieszczone ale dla pani nie znaczy jeszcze ,że dyrektor może reprezentować zakład. ) Może i ma rację ja tam się nie znam . Śmiałem się z niej ,że skończy sie pewnie na upoważnieniu od ministra gospodarki albo od samego premiera. Ale co tam przyniosę jej. Upoważnień mi nie brakuje. Niech się blondyna cieszy



retrofood - 09-01-2007 21:35

Nie- mylisz się. Projektant się wk... za wymysły urzedasów nie zodne często z Prawem Budowlanym. Projektant nie rzadko to "śmieć" bo urzędas chce to projektant musi bo inaczej pieczątki nie postawi. A kto potem odpowiada za dokumentację?? Na pewno nie urzędas!!! A poprawia nawet projekty g... wiedząc i dyskutuje, wymądrza się..
A że urzędas chce to nie znaczy że ma dostać. ALbo się wykucasz bo do cholery nie jesteś do pomiantania i tracisz terminy albo "kiwasz głową" urzędasowi i dalej jesteś "pieskiem". On rzuca a Ty biegniesz.
Z mojej kieszeni im płacą a co dają?? G......- tylko przeszkadzają!
To że nawet zna urzędasa to nic, bo urzedas chce! A to że znasz go to nie znaczy że masz go słuchać.

pzdr
Mimo wszystko, mniej biega projektant, niż inwestor.
I naprawdę wiem co mówię, bo ja to mam w domu na codzień. I wiem, że żona robi dokumentację w zależności od powiatu (dwa w sąsiedztwie) i od gminy - bo urzędasy mają każdy swoją gminę. I swoje wymagania (czytaj widzimisię).



j-j - 09-01-2007 21:42

Nie- mylisz się. Projektant się wk... za wymysły urzedasów nie zodne często z Prawem Budowlanym. Projektant nie rzadko to "śmieć" bo urzędas chce to projektant musi bo inaczej pieczątki nie postawi. A kto potem odpowiada za dokumentację?? Na pewno nie urzędas!!! A poprawia nawet projekty g... wiedząc i dyskutuje, wymądrza się..
A że urzędas chce to nie znaczy że ma dostać. ALbo się wykucasz bo do cholery nie jesteś do pomiantania i tracisz terminy albo "kiwasz głową" urzędasowi i dalej jesteś "pieskiem". On rzuca a Ty biegniesz.
Z mojej kieszeni im płacą a co dają?? G......- tylko przeszkadzają!
To że nawet zna urzędasa to nic, bo urzedas chce! A to że znasz go to nie znaczy że masz go słuchać.

pzdr
Mimo wszystko, mniej biega projektant, niż inwestor.
I naprawdę wiem co mówię, bo ja to mam w domu na codzień. I wiem, że żona robi dokumentację w zależności od powiatu (dwa w sąsiedztwie) i od gminy - bo urzędasy mają każdy swoją gminę. I swoje wymagania (czytaj widzimisię). Mniej- zgadza się ale to nie znaczy że mało i bez problemów (no chyba że ktoś jest "pieskiem", choć nawet wtedy urzedasy potrafią cuda wymyślać).
I uwierz mi też wiem co mówię :).
A zresztą- przecież coś wiesz jak to jest skoro żona projektantka.
I za to "widzimisię" i za resztę bym im %^$&#%$^&@#&$*...- święte krowy .... i z moich pieniędzy darmozjadom płacą, %$#$&%$%&# ...



retrofood - 09-01-2007 22:41

I za to "widzimisię" i za resztę bym im %^$&#%$^&@#&$*...- święte krowy .... i z moich pieniędzy darmozjadom płacą, %$#$&%$%&# ... A z tym akuratnie zgadzam się w 100%. I też sądzę, że *^%$#@^$#)&*%^.
Copyright (c) 2009 http://kleo | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.