Napiwki - dawać or not ?
Napiwki - dawać or not ?
paprotka - 05-05-2005 09:55
Dajecie ??? :)
Przyznam, że miewam z tym kłopot :-?
Kelnerowi - 10 % i z głowy ( no chyba że jest wyjątkowo uroczy ...w obsłudze :lol: )
Ale z paniami fruzjerkami, kosmetyczkami, taksówkarzami i pozostałym sektorem usług - na czuja z tendencją do popełniania faux - paux , tzn. nie wpuszczania dyskretnie piątaka do kieszeni fartucha :-?
Bagażowemu w Amsterdamie jak miałam wcisnąc kilka guldenów to krążyłam z pół godziny :-? czułam się okropnie, on bardzo ciemnoskóry z garniturem białych zebów w uśmiechu, a ja jakiś piiiiiii burżuj smarkaty :oops:
Moja babcia uważała takie napiwki za coś naturalnego : a to listonoszowi, a to chłopcu, który jej poniósł zakupy, taksówkarzowi ze dobrze dowiózł :lol: ... każdemu w łapkę :o
i czy napiwek to wyraz wdzięczności i zadowolenia z usługi czy też obowiązek i standard ?
a kiedy nie dawać ??? jakies kryteria ?
zapraszam do dyskusji :)
Majka - 05-05-2005 10:04
Są kraje, gdzie napiwek /bakszysz/ jest jakby częścią zapłaty. Dzięki niemu pokazujesz, że znasz zwyczaj i go respektujesz, a "miejscowi" odwdzięczają Ci się milszą obsługą i kwiatkami rozsypanymi na łóżku hotelowym 8) .
W większości krajów wynagrodzenie zasadnicze /oficjalne/ jest na poziomie głodowym, usługodawcy zarabiają własnie na napiwkach.
Reasumując, ja napiwki zawsze daję :wink:
Agnieszka1 - 05-05-2005 13:54
Ja nie daje.
Na duze mnie nie stac a groszowe napiwki dawac to wstyd, to juz wole wogole nie dawac.
Aggi - 05-05-2005 14:18
A ja daje. Z wyjatkiem mojej fryzjerki, ktora pracuje na wlasny rachunek i nie jest tania. :D
JoShi - 05-05-2005 14:50
A mnie wkurza jak kielnerzy wydajac reszte sami sobie napiwek doliczaja. Skandal.
Agnieszka1 - 05-05-2005 14:56
A mnie wkurza jak kielnerzy wydajac reszte sami sobie napiwek doliczaja. Skandal.
heh ciekawe na ile sie cenia i ile sobie odciagaja ........ :wink:
No a aytobusiarze? nie wiem jak teraz ale kiedys jak kupowalo sie bilet u kierowcy to trzebabylo 20 gr doliczyc - normalnie wymuszony napiwek :wink:
A po mojej ulicy chodzi jeden chlopak ktory chodzi po sklepach zbiera ulotki, pozniej "rozdaje" na ulicach za 50 gr mowiac ze 50gr napiwku prosi :wink: ludzie zazwyczaj oddaja mu te ulotke bo nbie chca dawac "napiwku" :lol:
thalex - 05-05-2005 15:01
Sam kiedyś prowadziłem usługi i czasem dostawałem drobne napiwki np końcówka rachunku.
Taki napiwek świadczył o przychylności klienta i następna usługa dla niego była z mojej strony bardziej rzetelna i punktualna.
Daje napiwki np fryzjerce (bo chodzę do niej co miesiąc)
Nie daje napiwku kelnerowi (bo chodzę co rok i kelner pewnie mnie nie pamięta)
Jaśka - 05-05-2005 16:01
Daję napiwki za dobra usługę kelnerom, taksówkarzom.
Fryzjerowi nie, bo to jego zakład, na siebie pracuje i drogi jest.
Ale jak taksowkarz bezczelny, to nie dam grosza.
10% sie nie trzymam, raczej zaokraglam.
Kelnerom daje czesciej i wiecej niz taksowkarzom, bo zazwyczaj sa bardziej uprzejmi.
Pozdrawiam,
paprotka - 05-05-2005 16:15
juz dwa razy odpowiadałam, ale coś sie zbiesił serwer albo serwerzysta napiwku nie dostał
no ja daje chyba zawsze studentom - kelnerom- sezonowym, panom piccowym etc. - nie dużo, ale daję
a i daję końcówkę listonoszowi, ale tylko w styczniu ( jak pierwszy przekaz przynosi)
w domu uchodzę za dutkościska :oops: bo nie widzę potrzeby wręczenia dubeltowego dwudziestaka np. panom od przeprowadzki, którzy rzeczy wnieśli ( kasując odpowiednio za usługę i pomimo błagań - moje kwiatki pogniętli :x ), panu elektrykowi, który za pięc minut pracy( podłaczenie kuchenki) + pogawędka o napięciu i przyrodzie zainkasował 150 :o
generalnie nie daje tam ( albo chociaż mam opory :wink: ) gdzie się wczesniej umówiłam na konkretną usługę za konkretną kwotę
no chyba, że ktoś mocno ponad program się napracował i wykazł tzw. inicjatywę
i nie bardzo znajduję się w takich przyczajonych sytuacjach, gdzie np. pani manicurzystce wypadałoby wrzucić do kieszeni jeszcze coś ekstra
a własnie z tym polish bakszyszem to chyba babcia moja tak miała : zawsze jakiś napiwek po, bo a nuż widelec następnym razem trafi na usługodawcę i on to sobie zapamięta :roll:
paprotka - 05-05-2005 16:19
a przypomniało mi się : są tacy co dają Na Nowy Rok jakąś sumkę blokowej dozorczyni :o
niby nie mus i ogólnie to ładnie z ich strony, ale mnie to zdziwiło
fakt, pokolenie starsze i więzy blokowe inne
patunia - 05-05-2005 16:27
Do sknerusów nie należę, ale na szastanie pieniędzmi na prawo i lewo niestety mnie nie stać. Co do napiwków uważam, że w takich wypadkach jak fryzjer czy kosmetyczka to nieporozumienie - to jest konkretna usługa za konkretną cenę i nie widzę tu zupełnie powodu do dawania napiwków. Jeśli chodzi o kelnerów to zaokrąglam rachunek wówczas, kiedy obsługa jest miła, bo nie wyobrażam sobie dawać napiwku komuś, kto niezbyt dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. To samo dotyczy innych usług. Jeśli widzę, że ktoś naprawdę się stara i jest dla mnie miły to też jestem życzliwa i się nie sępię :)
maiko - 05-05-2005 18:24
Jeśli chodzi o kelnerów - daję prawie zawsze, chyba, że obsługa jest wyjątkowo niemiła lub niekompetentna. Nawet jako eks-kelnerka i eks-barmanka 8) uważam, że doliczanie napiwku automatycznie do obsługi jest oburzającym zwyczajem - a co, jeśli jestem z obsługi niezadowolona? To wymuszanie jakiegoś nie wiem... podatku chyba, haraczu, bo czego innego? A poza tym uważam, że to rozleniwia kelnerów - nie muszą się już starać, napiwek jest. Inna strona medalu - czy taki "ściągnięty" 10% na pewno trafia do kieszeni kelnera?...
Poza tym "nie dający", pamiętajcie, że wypłaty kelnerów są zazwyczaj bardzo niskie, właściciele uważają, że zarabiają oni na napiwkach. Jak się powie, że klienci nie dają dużo i prosi o podwyżkę, to nie wierzą, bo jak to udowodnić? Powiedzą, że schowałeś do kieszeni i teraz ściemniasz.
Daję również taksówkarzom i kosmetyczce, tej ostatniej głównie z tego powodu, że musi, biedaczka, wysłuchiwać moich monologów na temat okropnej cery i takich tam :lol: to próbuję jej to jakoś zrekompensować.
A poza tym ,nie oszukujmy się - wszyscy pracujemy dla pieniędzy i naturalne jest, że dla kogoś, kto nam daje zarabiać jesteśmy szczególnie mili.
aha26 - 05-05-2005 18:59
A ja daje napiwki prawie zawsze chyba,ze obsluga jest wyjatkowo nie mila.Zawsze daje tez listonoszowi jak przynosi emeryture dla babci do domu i moj tata dawal tez dla dozorczyni w bloku.
Napiwek to taki mily gest doceniajacy czyjas prace{moze raczej zaangazowanie w ta prace}. :D
ara - 05-05-2005 19:03
Owszem, zwykle dziękuję za wydanie reszty (do równego rachunku) np. uprzejmemu kelnerowi.
Również chłopakowi, który świątek piatek jeździ po 10 godzin , żeby zarobić grosz i dostarcza mi zmachany ciepłą pizzę... :D
(On się cieszy, ale i ja mam odrobinę przyjemności, gdy widzę zadowolenie).
Na tej liście znajdzie się też utrudzony listonosz ( pukajacy z pieniążkami :P ).
Ogólnie uważam, że ta drobna kwota właśnie na piwo (stąd :napiwek), nie zrujnuje mnie finansowo, ani nawet nie uszczupli mojego budżetu.
Za to w pewnym sensie łagodzi obyczaje, sprawia że jest nam milej.
A do tego ( na całe szczęście ! ) nie ma nic wspólnego z łapówką :evil: (to tak na marginesie).
ara
JoShi - 05-05-2005 19:03
Zawsze daje tez listonoszowi jak przynosi emeryture dla babci do domu... U nas to byli tak rozwydrzeni listonosze, ze do domu doktoranckiego to przychodzili raz w tygodniu i nawet nie chcialo im sie sprawdzac, czy jest ktos w domu tylko od razu wrzucali awizo do skrzynki i kazdy musial sie bujac potem na poczte osobiscie. Wszystko dlatego ze u nas nie bylo emerytow i nikt im nie zostawial obrywow w formie napiwku.
JoShi - 05-05-2005 19:06
Ogólnie uważam, że ta drobna kwota właśnie na piwo (stąd :napiwek), nie zrujnuje mnie finansowo, ani nawet nie uszczupli mojego budżetu.
Za to w pewnym sensie łagodzi obyczaje, sprawia że jest nam milej.
A do tego ( na całe szczęście ! ) nie ma nic wspólnego z łapówką :evil: (to tak na marginesie). Inna sprawa, ze w pojeciu niektorych, zbyt czesto obdarowywanych ktos, kto im napiwku nie daje moze byc obsluzony ponizej normy, ze tak sie wyraze.
aha26 - 05-05-2005 19:08
Zawsze daje tez listonoszowi jak przynosi emeryture dla babci do domu... U nas to byli tak rozwydrzeni listonosze, ze do domu doktoranckiego to przychodzili raz w tygodniu i nawet nie chcialo im sie sprawdzac, czy jest ktos w domu tylko od razu wrzucali awizo do skrzynki i kazdy musial sie bujac potem na poczte osobiscie. Wszystko dlatego ze u nas nie bylo emerytow i nikt im nie zostawial obrywow w formie napiwku. No niestety czasami i tak bywa,rozni sa ludzie.Nasz listonosz przychodzi do naszego bloku juz chyba ze 20 lat ,bardzo mily czlowiek i szkoda mi go ,ze tak po tych pietrach musi zasuwac{u nas nie ma windy}.
Redwald - 05-05-2005 19:11
Ja osobiście daję napiwki jak idziemy do jakiejś knajpy, ale dać fryzjerowi czy kosmetyczce to by mi było ciężko - jakoś tak.
Ostatno dałem flaszkę panu, skąd bierzemy materiały na budowę i już widzę że się "opłaciło".
ara - 05-05-2005 19:29
Aaa, to już bliżej było chyba do przekupstwa, niż niewinnego bakszyszu :wink:
rrmi - 06-05-2005 03:03
niedawno bylismy w restauracji , gdzie kelner powiedzial , ze u nich napiwki daje sie oddzielnie , bo wie , ze niektorzy doliczaja do rachunku, czym dal nam do zrozumienia , ze mamy dac . zwykle daje , bo i lubie dostawac.
Tomek_J - 06-05-2005 07:28
niedawno bylismy w restauracji , gdzie kelner powiedzial , ze u nich napiwki daje sie oddzielnie , bo wie , ze niektorzy doliczaja do rachunku, czym dal nam do zrozumienia , ze mamy dac Gdyby mi coś takiego kelner powiedział w oczy, zrobiłbym aferę na całą salę. To jest po prostu bezczelność ganicząca z chamstwem.
Co do napiwków - co kraj, to obyczaj. We Włoszech było doliczane do r-ku 10% eksta (2 lata temu, nie wiem, jak teraz, ale sądzę, że to się nie zmieniło). Więc dawanie napiwku - jak gdyby drugiego - uznałbym za przesadę.
Daję napiwek (circa-about 10-15%) kelnerowi, jeśli obsługa jest sprawna, facet uprzejmy, a potrawy smaczne. Daję też taksówkarzowi (tzn. na ogół po prostu nie biorę reszty), zwłaszcza, jeśli kurs jest krótki i tani (czyli z punktu widzenia kieowcy: zawracanie głowy a mały zysk). Te dwa przypadki to po prostu przyjęty u nas zwyczaj, którego wszakże nie ma obowiązku przestrzegać - nikt nie ma prawa burzyć się w razie nie otrzymania napiwku. Tu jest Polska, a nie Stany Zjednoczone.
Fryzjerowi itp. osobom nie daję - to są normalne usługi płatne wg cennika. Mnie nikt nie daje napiwku za moje usługi informatyczne, to niby dlaczego miałbym ja płacić komuś "ekstrasy" za usługi wykonywane w ramach jego pracy ?...
M@riusz_Radom - 06-05-2005 09:09
Mam zasadę, że jeśli ktoś wykonał w stosunku do mnie usługę, która wynika ze stosunku pracy, jaki dana osoba zawarła ze swoim pracodawcą, to napiwków nie daję. Bo za co ? Napiwki wliczone są zapewne w cenę jaką płacę za produkt lub usługę.
Każdy powinien starać się wykonać swoją pracę najrzetelniej jak potrafi i do tego nie powinien być dodatkowo (pieniężnie) motywowany - za duże bezrobocie jest w Polsce aby lekceważyć swoje obowiązki. Oczywiście nie zaszkodzi miłe słowo w stosunku do obsługi. Ale dodatkowa kasa ?
Jeśli zaś ktoś, oprócz tego co musiał zrobić, wykaże się inicjatywą, przykładowo murarz którzy oprócz własnej pracy, za którą mu na pewno zapłacę, poprawi coś spierniczonego przez inną ekipę (po uprzednim zapytaniu o zgodę) wtedy czuje się na obowiązku odatkowo wynagrodzić takiego człowieka - choćby w formie napiwku.
paprotka - 06-05-2005 09:47
Mam zasadę, że jeśli ktoś wykonał w stosunku do mnie usługę, która wynika ze stosunku pracy, jaki dana osoba zawarła ze swoim pracodawcą, to napiwków nie daję. Bo za co ? Napiwki wliczone są zapewne w cenę jaką płacę za produkt lub usługę. no ja też sobie tak racjonalizuję :lol: , szczególnie wtedy, gdy wpadam gdzieś na szybką kawę za 6.50 - no jakoś mi tak niezręcznie sypnąć 2 złote za jej podanie :-?
o palpitacje serca przyprawia mnie dziecko, z którym od czasu do czasu idę do restauracji na obiad/lody - niby obeznany z celebrą, ale zdarza mu się na całą salę wypalic : mamusiu zapomniałaś pieniązków zabrać ze stołu,zaraz ci pani zabierze :o , kiedy już sie podszkolił z napiwków, spekulował : a ile tych piw pani sobie kupi ????
Inna strona medalu - czy taki "ściągnięty" 10% na pewno trafia do kieszeni kelnera?... no własnie ja tego nie wiem :-? , często jest tak, że obsługuje mnie ktos inny, a z rachunkiem przychodzi ktos jeszcze inny - jak zalezy mi na specjalnym uchonorowaniu sprawnego i miłego kelnera to sie pofatuguję, zeby mu dac osobiście napiwek, ale wtedy też nie mam pewności czy wszystko nie idzie do wspólnej kasy (własciciela)
:-?
a ja nie chcę napiwkować np. firmy Pepsico tylko miłą Anię
rrmi - 06-05-2005 13:10
do tomka -posalam o restauracji w centrum Manhattanu CHEVY'S. tu tak po prostu jest, ale nie wszedzie, tez przyznaje bylam zaskoczona , a kelner po akcencie domyslil sie , ze trafil na ciemniakow i wolal sie bezczelnie upomniec, byl nadzwyczaj mily
mww - 06-05-2005 13:38
No, a ile to jest to zaokrąglenie do równego rachunku? Np. w knajpie, my mamy całe 50,-zł, a rachunek 31,-zł to zaokrąglamy do 35,- 40,- czy 50,-?
A jak rachunek 128,-? to do 140,- czy od razu 150,-? Bo 22,-zł napiwku to trochę sporo, a mniej dać to niezręcznie. Ja w każdym razie strasznie się męczę przy napiwkach i szczerze mówiąc wolałabym nic nie dawać i nie musieć się stresować. A już najgorzej jak wyjdzie r-k 29,-zł! Dajemy 30,-, ale to przecież żaden napiwek, dajemy 40,- to wychodzi napiwek 35% i takiej rozrzutności moje skąpe serce nie wytrzymuje :evil:
Hanula - 06-05-2005 20:30
A ja nie daję, sama mam głodową pensję, więc nie widzę powodu, żeby listonoszowi czy pizzowemu dawać extra kasę, u mnie w pracy kelnerzy dostają drugą pensję z napiwków tylko dlatego, że pokończyli gastronomiki a nie wyższe studia i nie pracują w biurze tylko w restauracji.
ara - 06-05-2005 21:18
A ja nie daję, sama mam głodową pensję, więc nie widzę powodu, żeby listonoszowi czy pizzowemu dawać extra kasę, u mnie w pracy kelnerzy dostają drugą pensję z napiwków tylko dlatego, że pokończyli gastronomiki a nie wyższe studia i nie pracują w biurze tylko w restauracji. Oj Hanula, Hanula...można i tak, tylko że strasznie ponuro to zabrzmiało :-? (przynajmniej dla mnie).
Cały czas wydawało mi się, że rozmawiamy o pewnych drobnych gestach grzecznościowych. O znamionach uprzejmości raczej naszej codziennej , niż kategoriach : należy mu się ?- a guzik!!- nie należy mu się nic !!
(Bo jo tyż nic nimom)
Brrr...
sonal - 06-05-2005 21:26
moj tata dawal tez dla dozorczyni w bloku. no proszę nigdy bym na to nie wpadł 8)
ciekawe z jakiej okazji dawał te napiwki? za sprzątanie?
Hanula - 06-05-2005 21:43
Może inaczej ci co maja to dają, ci co liczą każdy grosz to nie dają, oczywiście gdybym mogła to bym dawała ~20%, więc nie daję - ale nie z zawiści
rrmi - 07-05-2005 01:38
jak widac warto bylo konczyc gastronomiczna
paprotka - 07-05-2005 02:49
jak widac warto bylo konczyc gastronomiczna o kryste, a to wcale letki chleb chyba nie jest :-? no przynajmniej po "Zaklętych rewirach " tak wnioskuje :wink:
rrmi - 07-05-2005 03:31
nie mowilismy chyba o lekkim , tylko o dobrze platnym , Hanula napisala, ze maja duze napiwki , a ja jako prosta baba stwierdzam jak wyzej
paprotka - 07-05-2005 03:40
wiesz, no ja chyba nie czuję bluesa - jako żywo nigdy nie dostałam napiwku :)
a co najmniej dwa razy mi się należało :wink: 8)
rrmi - 07-05-2005 03:53
moge Ci powiedziec , ze fajnie sie dostaje , a jako , ze ja wyznaje zasade , ze jak sama lubie to i innym tak samo , wiec traktuje innych tak jak ja bym chciala byc traktowana , to mile. Ale rozumiem Hanule , czasem nie ma na to zwyczajnie kasy, nie mniej nie wyobrazam sobie jak temu dowozacemu pizze mozna nie dac, ale to chyba prywatna sprawa kazdego , ja ludzi jednak nie mam prawa oceniac(nie lubie jak sie mnie ocenia)
Majka - 07-05-2005 10:09
wiesz, no ja chyba nie czuję bluesa - jako żywo nigdy nie dostałam napiwku :)
a co najmniej dwa razy mi się należało :wink: 8) Paprotka, za syna i za drzewo? 8) :lol:
Mnie się zdarza, ze dostaję coś w rodzaju napiwku. Są to; bomboniery, kwiaty, wina, drobiazgi przywozone z róznych krajów 8)
ara - 07-05-2005 12:12
Tych win z różnych krajów to ci trochę zazdroszczę :P
rrmi - 07-05-2005 16:11
Majka no to siup to winko , za tych synow , za te dzrewa i za te domy
paprotka - 08-05-2005 01:13
wiesz, no ja chyba nie czuję bluesa - jako żywo nigdy nie dostałam napiwku :)
a co najmniej dwa razy mi się należało :wink: 8) Paprotka, za syna i za drzewo? 8) :lol: o, patrz, kurna, a o tym nie pomyślałam :lol: :lol:
chociaż w pewnym sensie ma to cos wspólnego i z drzewem :oops: , eee i z progeniturą :oops:
Tomek_J - 09-05-2005 08:04
No, a ile to jest to zaokrąglenie do równego rachunku? Dajesz tyle, ile uznasz za stosowne. Według swego prywatnego widzimisię - od zera do plus nieskończoności ;) I nikt nie może mieć Ci za złe, że dajesz kwotę taką, a nie inną.
maiko - 09-05-2005 10:14
No, a ile to jest to zaokrąglenie do równego rachunku? Dajesz tyle, ile uznasz za stosowne. Według swego prywatnego widzimisię - od zera do plus nieskończoności ;) I nikt nie może mieć Ci za złe, że dajesz kwotę taką, a nie inną.
No, niekoniecznie. daje sie po prostu 10% procent rachunku i tyle. Jeśli masz wrażenie, że wychodzi trochę za dużo, odejmij złotówke czy dwie. Lepiej dać dwa złote niż nic. Są oczywiście pewne granice, jeżeli napiliśmy się jednej kawy za 4 czy 5 złotych, to jakoś tak głupio zostawiać 40 gr. :oops: Choć może zacytuję samą siebie - lepsze to niż nic...
rrmi - 10-05-2005 00:16
przepraszam , czy te 4-5zlotych za kawe to cena rzeczywista czy przykladowa?powaznie pytam
paprotka - 10-05-2005 00:55
przepraszam , czy te 4-5zlotych za kawe to cena rzeczywista czy przykladowa?powaznie pytam
no raczej rzeczywista, czytaj: można w Warszawie wypić kawę za 5 złotych :)
rrmi - 10-05-2005 03:20
to drozej niz na manhattanie, bo tam za dolara, pozdrawiam i zapraszam na kawe, po kolezensku oczywiscie
Goni_Mnie_Peleton - 10-05-2005 09:27
Za dolara to nie wiem czy nawet w Dunkin Donuts jakąś lure można dostać w plastikowym kubku , a za prawdziwą kawę to raczej tipa dać wypada :)
W Polsce niestety chyba bardziej od napiwków popularne są łapówki , szkoda :cry: , ale może kiedyś się to zmieni.
M@riusz_Radom - 10-05-2005 09:28
Ech, czasem dostarczam towary wartości przekraczającej 40 - 50.000 PLN netto
Żeby mi tak ktoś choć raz dał choćby 1% tej sumy ;)
paprotka - 10-05-2005 11:46
to drozej niz na manhattanie, bo tam za dolara, pozdrawiam i zapraszam na kawe, po kolezensku oczywiscie hi hi rozumiem że to takie ogólnoforumowe zaproszenie :D
w pierwszej chwili przeczytałem "( kawę) po holendersku" co by nawet tłumaczyło dlaczego taka tania :lol:
siurę - lurę ( czyli rozpuszczlną vel parzoną wrzododajkę ) można za pół dolara dostać - ale czy to jest kawa :o ?
rrmi - 11-05-2005 00:58
na Dunkin Donats swiat sie jeszcze nie konczy, moze tak mi tanio , bo zawsze kupuje mala, to po pierwsze , po drugie moze mam chlopskie podniebienie i nie pije tam gdzie ten co go tak peleton goni, zreszta wszyscy tu pija z dunkin lub starbuks, no dobra lubie lure i sie nie snobuje
Hanula - 11-05-2005 22:39
Mam zasadę, że jeśli ktoś wykonał w stosunku do mnie usługę, która wynika ze stosunku pracy, jaki dana osoba zawarła ze swoim pracodawcą, to napiwków nie daję. Bo za co ? Napiwki wliczone są zapewne w cenę jaką płacę za produkt lub usługę.
Każdy powinien starać się wykonać swoją pracę najrzetelniej jak potrafi i do tego nie powinien być dodatkowo (pieniężnie) motywowany - za duże bezrobocie jest w Polsce aby lekceważyć swoje obowiązki. Oczywiście nie zaszkodzi miłe słowo w stosunku do obsługi. Ale dodatkowa kasa ?
Jeśli zaś ktoś, oprócz tego co musiał zrobić, wykaże się inicjatywą, przykładowo murarz którzy oprócz własnej pracy, za którą mu na pewno zapłacę, poprawi coś spierniczonego przez inną ekipę (po uprzednim zapytaniu o zgodę) wtedy czuje się na obowiązku odatkowo wynagrodzić takiego człowieka - choćby w formie napiwku. Podpisuje sie obiema rekami
tab - 12-05-2005 09:15
Mam zasadę, że jeśli ktoś wykonał w stosunku do mnie usługę, która wynika ze stosunku pracy, jaki dana osoba zawarła ze swoim pracodawcą, to napiwków nie daję. Bo za co ? Napiwki wliczone są zapewne w cenę jaką płacę za produkt lub usługę.
Każdy powinien starać się wykonać swoją pracę najrzetelniej jak potrafi i do tego nie powinien być dodatkowo (pieniężnie) motywowany - za duże bezrobocie jest w Polsce aby lekceważyć swoje obowiązki. Oczywiście nie zaszkodzi miłe słowo w stosunku do obsługi. Ale dodatkowa kasa ?
Jeśli zaś ktoś, oprócz tego co musiał zrobić, wykaże się inicjatywą, przykładowo murarz którzy oprócz własnej pracy, za którą mu na pewno zapłacę, poprawi coś spierniczonego przez inną ekipę (po uprzednim zapytaniu o zgodę) wtedy czuje się na obowiązku odatkowo wynagrodzić takiego człowieka - choćby w formie napiwku. Popieram MAriusza, ale z jednym się nie zgadzam, nie zawsze napiwki wliczone są w cenę. Jedyne miejsce gdzie zostawiam napiwki to restauracja, oczywiście jeśli obsługa była ok.
Z innej beczki.
Moja teściowa co miesiąc daje listonoszce 5 zł z emerytury. Niech sobie daje, jej sprawa. Ale jak pomyślę, że nie jeast jedyną emerytką na ulicy, to chyba zatrudnię sie jako listonosz (przy założeniu, że każdy chociaż piątaka da :) :wink:
rrmi - 12-05-2005 23:34
z tym listonoszem to zawsze jakis pomysl, najgorsze , ze moze oni tez chca ludzi po studiach, na to jakze wdzieczne stanowisko
Tommco - 12-05-2005 23:55
Ja zwykle zaokrąglam o 1, 2 zł. Jaszcze 3 tygodnie temu byłem studentem, więc nie sądzę, żeby to było nie tak.
Teraz jestem bezrobotnym absolwentem...więc nie wiem jak to będzie z tymi napiwkami...stypendium już nie przychodzi na konto...ehhh
rrmi - 13-05-2005 00:16
Tommco , przemysl wersje z listonoszem , za porade bedziesz mi tylko 20% odpalal , chce ten procent , bo jak mysle sam bys na to nie wpadl. Itak ktos to pare postow wyzej to wymislil , to moze i on zechce , tylko nie krec jak juz sie zalapisz
Tommco - 13-05-2005 00:31
chyba nawet dla figury było by to zdrowe...tylko po co te 4,5 roku studiów...(i nie powiem, żebym się nie starał)
rrmi - 13-05-2005 01:01
a moze idealy zostaw i zastanow sie nad chlebem , byc listonoszem nie wstyd, a jak mowisz na figure dobrze, to i ja pomysle .ze wzgledu na napiwki i figure
aha26 - 17-05-2005 21:12
moj tata dawal tez dla dozorczyni w bloku. no proszę nigdy bym na to nie wpadł 8)
ciekawe z jakiej okazji dawał te napiwki? za sprzątanie? No tak ,taki byl kiedys zwyczaj.Teraz jest juz rzadko praktykowany{przynajmniej w moim bloku}. :wink:
Luc Skywalker - 20-05-2005 04:53
Moim zdaniem dawac.Wedlug zasady:napiwki otrzymuja pracownicy wykonujacy uslugi.Dla wlasciciela biznesu dawac nie wypada.Wyjatek to taksowkarze,bo oni czesto sa wlascicielami a napiwki im dajemy.Lekarzowi rowniez dawac nie wypada.
Przyklad z zycia wziety.W NY panuje zwyczaj dawania napiwkow-bonusow na Boze Narodzenie.Znana kreatorka mody dala dla swojego doormana 20000$ mowiac,ze ceni spokoj.
Kolejny przyklad: w budynku z parkingiem podziemnym,gdzie zajmowalo sie samochodami mieszkancow trzech pracownikow,po swietach ktos napisal sprayem:bozonarodzeniowy bonus,doktor Finkelstain-50$,wszyscy pozostali po 100$.
paprotka - 20-05-2005 08:55
Znana kreatorka mody dala dla swojego doormana 20000$ mowiac,ze ceni spokoj. no i wszystko jasne :)
oplacanie pani Aniolowej zawsze wychodzi na dobre 8)
fafik - 22-05-2005 07:38
A mnie wkurza jak kielnerzy wydajac reszte sami sobie napiwek doliczaja. Skandal. gdzie sa tacy kelnerzy ? troche po knajpach pracowalem,znam sporo kelnerow,czesto tez jadamy w restauracjach i nigdy w zyciu takiego kelnera niespotkalem.
M@riusz_Radom - 22-05-2005 10:52
Nie pamiętam dokładnie, ale na Śląsku jest restauracja gdzie kelnerzy pracują za darmo - nie otrzymują pensji. Ich wynagrodzeniem jest 20% napiwku, które dolicza się do każdego rachunku.
I weź tu sobie wejdź do takiego lokalu skoro kasy masz na 2 zestawy obiadowe + kawa ;)
fafik - 22-05-2005 20:12
Nie pamiętam dokładnie, ale na Śląsku jest restauracja gdzie kelnerzy pracują za darmo - nie otrzymują pensji. Ich wynagrodzeniem jest 20% napiwku, które dolicza się do każdego rachunku.
I weź tu sobie wejdź do takiego lokalu skoro kasy masz na 2 zestawy obiadowe + kawa ;) ja bym niezaplacil z jakims doliczeniem bez mojej wiedzy.wchodze do lokalu czytam menu,patrze na cene i zamawiam.rachunek musi byc na tyle na ile zamowilem,daje kasiore kelnerowi i mowie do ilu ma wydac.kurcze szczeze mowiac niewiedzialem ze tak doliczaja w naszym kraju.
JoShi - 23-05-2005 12:52
gdzie sa tacy kelnerzy ? troche po knajpach pracowalem,znam sporo kelnerow,czesto tez jadamy w restauracjach i nigdy w zyciu takiego kelnera niespotkalem. No coz. Ostatnio mnie to spotkalo na placu konstytucji w kawiarni gdzie kiedys byl hortex. Zgroza.
Paty - 23-05-2005 15:31
Mnie tam nikt napiwków nie daje. A szkoda. :wink: Za to ja muszę jeszcze robic np. 5% rabaty dla moich klientek żeby chetniej kupowały.I gdzie tu sprawiedliwość ? A napiwek za przytrzymanie fajnej kiecki to nie łaska :wink: ?
fafik - 23-05-2005 21:12
gdzie sa tacy kelnerzy ? troche po knajpach pracowalem,znam sporo kelnerow,czesto tez jadamy w restauracjach i nigdy w zyciu takiego kelnera niespotkalem. No coz. Ostatnio mnie to spotkalo na placu konstytucji w kawiarni gdzie kiedys byl hortex. Zgroza. jaka byla twoja reakcja?
JoShi - 23-05-2005 21:17
jaka byla twoja reakcja? Bylam tak oslupiala, ze poprostu nie zareagowalam... No ale wiecej tam nie pojde.
dorotazab - 14-07-2005 13:11
A ja ostatnio bedac na obiadku uslyszalam od obslugi pytanko: " czy reszte mozemy sobie zatrzymac jako napiwek" - zatkalo mnie - a drugi raz trafilo mi sie to w sklepie gdzie kasjerka nawet nie spytala tylko popatrzyla czemu od kasy nie odchodze...wiec ja jej mowie sama ze zapomniala mi wydac, na co ona: ooo sorry wszyscy zostawiaja mi reszte...ladnie ladnie - bez komentarza:):)
Luc Skywalker - 14-07-2005 13:19
Dorotazab
Jak beda chcieli Cie znow okrasc,to : call 911
dorotazab - 15-07-2005 23:11
A gdzie zadzwonic jak napotkam znowu taka bezczelna i niekulturalna osobe???
:lol: :lol: :lol:
Dla mnie to narmalka ze przy zaplacie "dziekuje" - znaczy zatrzymaj reszte dla siebie.
Luc Skywalker - 16-07-2005 01:16
Musisz sie jeszcze troszke zycia poduczyc.
A jak nie: call 911.
Oni wyjasnia : jej lub Tobie.
manykes - 21-09-2005 13:46
czasami daję , ale tylko wtedy gdy jestem zadowolony z usługi ,a nie bo inni dają to i ja dam... :roll:
bratki - 27-09-2005 13:42
Generalnie daję w knajpach (z wyjątkiem niezadowolenia), daję taksówkarzom zwłaszcza przy krótkim kursie.
W knajpie nie martwię się jeśli kto inny przychodzi po zapłatę. Zakładam, że wszyscy się starają i wiem, że zazwyczaj wtedy napiwki idą do podziału z pracującymi na zapleczu. Ich praca też ma dla mnie sens.
Hanula - 27-09-2005 17:59
cholera tak się składa, że wiekszość ludzi zarabia marnie, może nie bywalców tego forum, ale jednak generalnie większość...
bratki - 12-10-2005 10:40
..
Sebastiano - 05-12-2005 19:25
jeżeli kelner się stara, na posiłek lub drinka nie czekam za długo, na zapłacenie równiez - to napiwek zostawiam zawsze...
Dominik! - 26-12-2005 21:35
Ja też uważam, że jak obsługa jest miła, należy dać napiwek. Choć skoro ktoś nie daje to również jego sprawa.
Nie jestem kelnerem to mogę tak mówić :wink:
bunny1988 - 04-01-2006 21:07
Nie bądźcie burakami!!! Napiwki należa sie zwłaszcza kelnerom!! Kelnerzy maja strasznie niskie pensje, żyją z napiwków. A poza tym jesli zamierzasz jeszcze raz odwiedzić te samą restauracje to lepiej dawaj napiwki bo następnym razem bedzie zupa albo cos innnego z wkładką(buahaha). Wiem od znajomego który pracuje w renomowanej restauracji w poznaniu "czerwony fortepian", że poznaniacy to takie skąpce! Miejmy nadzieje że to sie zmieni.POzdrawiam 8)
M@riusz_Radom - 05-01-2006 08:34
Nie bądźcie burakami!!! Napiwki należa sie zwłaszcza kelnerom!! Kelnerzy maja strasznie niskie pensje, żyją z napiwków. A to ciekawe podejście. Napiwki NIE NALEŻĄ się nikomu. To czy ktoś zostawi resztę z rachunku czy nie zależy tylko i wyłącznie od jego dobrej woli.
Skoro kelner jest marnie opłacany to albo powinien zmienić miejsce pracy albo branżę. Nikt kelnerem się nie rodzi - to zawód wyuczony.
paprotka - 05-01-2006 10:24
Napiwki należa sie zwłaszcza kelnerom!! Kelnerzy maja strasznie niskie pensje, żyją z napiwków. argument o niskich pensjach chybiony, bo pielegniarki mają niższe i powinny im sie takowe należeć w pierwszej kolejności
a poza tym wynagradzanie kelnera z litości to się jałmużną nazywa, nie napiwkiem
napiwki przynależą do sfery zwyczaju, coś jak "dzień dobry" i takie tam, a nie są regulowane (cywilno) prawnie
uzus taki :)
dlaczego w tej sferze najsilniej ? a to nie wiem, trzeba by jakoś historycznie poszperać, być może opłacanie podającego miało swe głębokie uzasadnie właśnie w tym, coby jakiej trutki nie dolał, czy coś
swoją drogą uważam, że kucharzowi czasem to się bardziej należy
Wiem od znajomego który pracuje w renomowanej restauracji w poznaniu "czerwony fortepian", że poznaniacy to takie skąpce! sprawa jest dyskusyjna :P
osobiście uważam, że Małopolscy bija na głowę Wielkopolskich
chociaż... jak obserwuję stryja, to skąpstwo nie istnieje, jest tylko racjonalna akumulacja środków płatniczych z odroczonym terminem rozproszenia 8)
pordr
Majka - 05-01-2006 11:52
no, no, malopolanie przy napiwkach mają gest. Gorzej z innymi wydatkami :D
SławekD-żonka - 05-01-2006 12:32
Wiem od znajomego który pracuje w renomowanej restauracji w poznaniu "czerwony fortepian", że poznaniacy to takie skąpce! Hmmmmmmm :roll:
A czy recepcjonistkom / recepcjonistm w hotelach też 'należą się' napiwki??? :wink:
Dominik! - 05-01-2006 15:19
Nie bądźcie burakami!!! Napiwki należa sie zwłaszcza kelnerom!! Bunny - pomimo, że generalnie popieram dawanie napiwków - uważam, że nie należą się one nikomu! A wymuszanie napiwków w sposób który przedstawiasz - raczej spowoduje, że co bardziej krzepki klient da wycisk kelnerowi niż napiwek!
EZS - 31-01-2006 18:48
Kelner - rozumiem. Taki zwyczaj, no i jak jestem zadowolona z obsługi (jak ostatnio z zagranicznym gościem czekałam 50 min na obiad na starówce, to mnie raczej by szlak trafił, jakbym miała dać. Wyliczyłam ich co do grosza). Ale dlaczego taksówkarz? O fryzjerce kiedyś mi przyszło do głowy, lecz raczej nie daję. Najzabawniej mi było w hotelu w SaoPaulo. Boy wziął walizki, zaniósł innym wejścim i na górze czekał, jak przyszłam. Ja, po europejskich hotelach średniej klasy (gdzie się samemu targa bagaż) stoję i patrzę, co on chce. On stoi i patrzy, dlaczego ja nie daję. W końcu miło siępożegnał i poszedł. Dopiero jak wyszedł, mnie olśniło. Zdołałam go zawołać i wyjaśnić, że "oh, zmęczona jestem, zapomniałam". Potem jak wychodziłam z hotelu, to już miałam 2 dolce w garści. Ale to też tylko w tych lepszych hotelach. W tanich nie było problemu - self service. A w GB jak chciałam dać napiwek w BB (facet targał walizę 35 kilo, którą beztrosko zostawiłam na dole - miałam jej tak dość, że jakby mi jej nie przyniósł, to by mu została w recepcji) ale napiwku nie chciał - pośmialiśmy się tylko. Ale to był właściciel hoteliku i może uznał, że mu nie wypada? Więc wszystko zależy od okoliczności i dobrego humoru.
Choć faktycznie czasem bywa niezręcznie i dać i nie dać...
Luc Skywalker - 31-01-2006 21:01
Więc wszystko zależy od okoliczności i dobrego humoru. No coz . Mam nadzieje , ze nigdy przenigdy , nie zdarzy mi sie swiadczyc uslugi dla Ciebie .
zielonooka - 01-02-2006 17:57
Normalnie napiwki daje ( ok 10% od zamowienia) za "wielka kałuża "(ohhh jak mi sie to okreslenie podoba , szkoda ze nie moje:) :D ) dac mniej niz 15% napiwku - wstyd :wink:
nie daje w 1 przypadku - jak na karcie w knajpach polskich napisane na ostatniej stronie drobnym druczkiem "doliczamy 10% za obsluge" wymuszonych napiwkow nie lubie :lol:
kuleczka - 14-03-2006 23:15
Przeważnie daję 10 %, jeśli jednak obsługa niezbyt miła, to figa z makiem :wink:
kinimoD - 17-03-2006 06:39
Daje:
Kelnerom, to ze dlugo trzeba czekac bardzo czesto swiadczy o tym , ze potrawa jest przygotowywana a nie odgrzewana w mikrofali. Czekanie moze umilic drink i przystawka. Do restauracjii nie wpada sie na 5min. Jak ktos chce szybko zjesc nich idzie do baru.
Taksowkarzom, szczegolnie przy krotkich kursach
U fryzjera gdy obsluguje zatrudniona tam osoba - a nie wlasciciel
Pokojowce w hotelu, dziewczynie w kwiaciarni bo ladnie ulozyla bukiet.
Do napiwku nikt nie zmusza, to sprawa indywidualna, chcesz dajesz, nie chcesz nie dajesz.
Ile to tez indywidualna sprawa. Jak ktos nie wie jak dac np: kelnerowi, a chce, ale akurat nie ma koncowki, moze poprosic o wydanie takiej a takiej sumy..lub po wydaniu reszty oddac. Nie ma sie co czuc zazenowanym, osoba ktora dostanie na pewno bedzie zadowolona.
pozdrawiam