Dopiero początek, a już tyle nerwów!!! Mam dość!!
Dopiero początek, a już tyle nerwów!!! Mam dość!!
Edyta Zaporska - 12-08-2004 11:22
Jestem osobą, która lubi wszystko wcześniej zaplanować, zarezerwować. Jestem zawsze przed czasem niż po. W związku z budową to już zupełnie chopla dostałam. Prenumeraty czasopism od ponad dwoch lat. Wiedziałam, że dobrą (wkonastwo i cena) ekipę budowlaną trzeba wcześniej wyszukać. Szukaliśmy z mężem długo. W pażdzierniku tamtego roku umówiliśmy się z brygadą pana Sławka. Umowy chwilowo nie podpisaliśmy, bo jeszcze czas. Mieliśmy ją wydrukowaną i gotową do podpisu na początku budowy. Każdą umowę można zerwć!!! W czerwcu zrobił wylewkę. My byliśmy zadowoloni, on też. Fundamenty były rok wcześniej zrobione. Miał być 7 lipca tego roku już budować. Zaczął nie dzwonić. Mąż jak dzwonił kiedy będzie to zawsze mówił, że jeszcze nie skończył u wcześniejszego inwestora, bo deszcze duże padały. My rozumiejąc go, posłusznie czekaliśmy. W końcu przeciągnął nas aż do 4 sierpnia. Termin ten ustalili osobiście z mążem jako ostateczny. Wzięliśmy uropy na ten dzień, by im wszystko pokazać i ustalić. Godzina 8.30 nikogo nie ma. Mąż dzwoni, a pan Sławek znów mówi, że coś wyszło, że tamten mu nie płaci i coś tam jeszcze. Nawet nie zadzwonił dzień wcześniej, że go nie będzie. :evil: :evil: Urlopy by nie przepadły. Przez 3 kolejne dni nie odbierał już telefonu. Pożniej jak już się dodzwoniliśmy to powiedział, że raczej już do nas nie przyjdzie.
W ten sposób zostaliśmy w środku sezonu bez ekipy!!! Ci co teraz się zgłaszają są bardzo drodzy!!! Ci z polecenia nie mają czasu.
MAM DOŚĆ! Jest mi smutno i boję się, że teraz znajdziemy kiepską ekipę.
:cry: :cry: :cry: :cry:
Jasiu - 12-08-2004 11:30
Jeśli ktoś jest dobry to: albo jest drogi albo nie ma czasu (ma dużo zleceń)
Jeśli ktoś ma czas to: albo jest drogi albo jest kiepski
Jeśli ktoś jest tani to: albo jest kiepski albo jest głupi (i nie ma czasu)
Narysuj sobie trójkąt.
Jeden wierzchołek zatytułuj Koszty
Drugi Czas
Trzeci Jakośc
Reguły są proste - zbliżając się do jednego wierzchołka oddalasz się od dwu pozostałych. Optymalizując dwa cele na raz każdy osiągniesz połowicznie ze stratą w trzecim. Trzech na raz optymalizowac się zwyczajnie nie da.
Przyzwyczaj się do tej myśli, a unikniesz wielu stresów na budowie :)
- 12-08-2004 11:30
Jestem osobą, która lubi wszystko wcześniej zaplanować, zarezerwować.
Umowy chwilowo nie podpisaliśmy, bo jeszcze czas.
Pożniej jak już się dodzwoniliśmy to powiedział, że raczej już do nas nie przyjdzie. Jak można nie podpisać umowy na tak ważną sprawę ??? Jak ???
Wcale mu się nie dziwię, skoro mu nic [poza Waszym przekleństwem] nie grozi, że pozwolił sobie na takie działanie.
A swoją drogą Ci współczuję.
pyrka - 12-08-2004 13:35
Jak zaproponujecie mu wyższe wynagrodzenie to wróci. Widać miał bardziej atrakcyjne oferty.
kroyena - 13-08-2004 08:19
Jak mawiał Mistrz Jan (nie ten od ciasteczek :lol: ):
"A na troski wszelakie,
serce ma być jednakie"
Może miało tak być
Ew-ka - 13-08-2004 23:37
a co zmieniłoby podpisanie umowy??? sądzenie się w dzisiejszych czasach -to stracone 2 lata w zyciorysie a i tak sad zaproponuje ugode ze względu na niską szkodliwość itp.....
Nie ma bata na takich ....... :evil:
Wyrazy w....a , trzymajta sie , jeszcze się karta odmieni :D . Będzie ok
Sonika - 14-08-2004 20:57
Musisz się uzbroić w wieeeeelką cierpliwość, żeby przejść przez temat "budowa" i nie dostać rozstroju nerwowego.
Wiem coś o tym i jestem pewna, że nie tylko ja.
Pozdrawiam i trzymaj się.
- 20-08-2004 19:45
:roll: ojeje , przykro mi ,że przytrafił Ci sie taki problem - ja jestem obecnie na tym samym etapie tylko sprawa dotyczy cieśli ..
Miał być w kwietniu.... potem czerwiec..deszcze były , wiecie przecież ... potem lipiec , i tak koniec sierpnia - czas nastał na inną ekipę - tak; tylko ta cena ... ale to już inna bajka .
w każdym bądż razie - nie łam się ! :wink: Głowa do góry ! nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - widać Pan Bóg uważał , że taka potrzeba ( może Cię przed czymś uchronił? ..któż to wie... :P :P :P )
Pozdrowionka dla wszystkich wytrwałych
- 20-08-2004 19:46
:roll: ojeje , przykro mi ,że przytrafił Ci sie taki problem - ja jestem obecnie na tym samym etapie tylko sprawa dotyczy cieśli ..
Miał być w kwietniu.... potem czerwiec..deszcze były , wiecie przecież ... potem lipiec , i tak koniec sierpnia - czas nastał na inną ekipę - tak; tylko ta cena ... ale to już inna bajka .
w każdym bądż razie - nie łam się ! :wink: Głowa do góry ! nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - widać Pan Bóg uważał , że taka potrzeba ( może Cię przed czymś uchronił? ..któż to wie... :P :P :P )
Pozdrowionka dla wszystkich wytrwałych
Kurczaki? ja jako gość? cos kliknełam nie tak?
osowa - 20-08-2004 19:49
No tak , trochę wakacji i rozkojarzona główka ... a poza tym blondynka jestem , więc pomilić się mogłam , no nie? :wink: :oops:
Ten gość dwa wcześniejsze posty - to ja , przepraszam i mam nadzieję , że mi wybaczycie
Bużka :P
bilba - 20-08-2004 20:06
Jakbym widziała swoje problemy. tez "deszcze padały" i "nie mogą wejść na dach" i w przyszłym tygodniu skończą i do mnie przyjdą . też mnie tak prześlizgali do połowy lipca. a ja miałąm mieszkanie już sprzedane z terminem wyprowadzki na koniec września. (kupiłam chałupe do remontu). myslałam ze histerii dostane. w koncu znalazłam ekipe, ale 3 miesiące mieszkałam z dzieckiem i zwierzętami na budowie. totalna depresja...
w koncu poszli sobie. mieszkamy prawie rok i juz tego horroru nie pamietam. tylko córka czasem mówi: "mamusiu, a pamiętasz, jak miałyśmy wanne w ogródku?" albo "jak spałyśmy na kanapie ustawionej na rusztowaniu, bo posadzke wylewali" - nie pamiętam...
wiesz, to jest tak, jak z porodem - sporo bólu i strachu, ale warto! się zapomina...
a jeśli tylko możecie, to nie spieszcie się z wyborem ekipy.
Jagna - 20-08-2004 20:11
No tak , trochę wakacji i rozkojarzona główka ... a poza tym blondynka jestem , więc pomilić się mogłam , no nie? :wink: :oops:
Ten gość dwa wcześniejsze posty - to ja , przepraszam i mam nadzieję , że mi wybaczycie
Bużka :P Oj nie wiem, osowa, czy wybaczymy, nie wiem... http://www.biazio.friko.pl/buzki/53.gif
Ew-ka - 21-08-2004 18:27
Osowa masz rację -blondynkom się wybacza :lol:
Sama byłam blondi w ubieglym roku i bardzo mi sie to podobało ( pokazywałam na moje włosy i sprawa była załatwiona- np. jak siedziałam za kierownicą i zrobiłam jakieś głupstwo :oops: )
Ogolnie blondynki mają łatwiej , na ten przykład Otylia J. tyle brunetek wokól a tu blonynka zdobywa z łatwością złoto :wink:
ged - 23-08-2004 01:21
A może umawiać się z dwoma ekipami jednocześnie, albo z trzema na wszelki wypadek. Jeśli jedna nawali - będzie następna. W końcu inwestor może z ekipy zrezygnować z byle powodu. Oni tak to my tak ...
pyrka - 23-08-2004 19:26
Ja tak zrobiłam z dekarzami. Miałam umówione trzy ekipy . Kiedy miało przyjechać drewno zadzwoniłam do każdej. Pracę miała ta, która przyjechała pierwsza.
Teska - 23-08-2004 19:58
EDYTA
głowa do góry, bedzie dobrze.....spokojnie szukaj dalej......a moze jzu znalazłas??
beatauparta - 23-08-2004 23:18
nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - powtarzaj sobie zawsze. Ta ekipa na pewno sknociła by Ci budowę - skoro nie przyszli i tak Cię zwodzili, to byli nieuczciwi, prawda
Edyta Zaporska - 24-08-2004 12:32
Drodzy Forumowicze!Nie spodziewałam sie tylu słów pociechy! Bardzo dziekuję! Ekipy jeszcze nie znalazłam, ale chyba ciut mniej sie denerwuję. Jak to mój Marek mówi: CO SIĘ ŹLE ZACZYNA MUSI SIĘ DOBRZE SKOŃCZYĆ!
:lol: :lol: :lol:
Pozdrawiam wszystkich :lol: :lol:
Izabela i Bogusław - 24-08-2004 19:56
Ja też sie czasami zastanawiam czy podpisanie umowy coś by zmieniło, ale chyba niewiele, zwłaszcza wobec "lewych" firm. Nam gość w ubiegłym roku obiecywał fundamenty w ciągu dwóch tygodni, a potem okazało się, że takich obiecanych to ma co najmniej kilka naraz no i w dodatku zaczęło sie robić zimno (patrz: wolniej wiąże beton, czyli nie można szybko rozebrać blatów) i wreszcie wychodziło na to, że zastanie nas październik. Na moje grzeczne namowy obiecał sześciu ludzi od następnego dnia - i owszem przyjechało sześciu (o jakżeż moje naiwne serce się cieszyło ...!), ale czterech zaraz z powrotem wsiadło w samochód i pojechało w nieznanym kierunku (czyli na inną budowę). Zazgrzytałem zębami, puściłem kilka kwaśnych uwag, na co pracownicy stwierdzili "Prosze rozmawiać z Szefem". Gdy w swojej naiwności - widząc, że jednak coś konkretnego robią - pojechałem na śniadanie, po powrocie zastałem ich w stanie mocno wskazującym i grzejących się przy ognisku. Zadzwoniłem do tegoż Szefa z pytaniem na kiedy zamawiać "gruchę" i tu słyszę "w piątek na trzynastą" . Wyobraźcie sobie moją wściekłość - ten mi mówi o betonie na piątek o 13, a teraz jest środa, na ławach stoją dwa narożniki z blatów i mam dwóch pijanych facetów na budowie! Powiedziałem mu zimnym tonem "OK, zamawiam, ale jeśli nie będą gotowe szalunki to Pan zapłaci za beton, a ja odetnę solidnie z wypłaty za każdy dzień spóźnienia.' I wiecie co, poskutkowało! Następnego dnia było chyba ze 12 facetów i zasuwali aż się kurzyło. Ostatnie lasze wbijali w piątek, gdy grucha skręcała na działkę. Myślę sobie teraz, że poskutkowało z kilku powodów: 1 nie zapłaciłem zadnych zaliczek, czyli ja decydowałem czy i ile dostaną, 2. nie było umowy, czyli nie był pewny ile mu obetne za opóźnienie, a jak sie mu nie podoba to niech mnie poda do sądu (powodzenia, ha, ha) i wreszcie 3. zaskoczyło go, że spokojny i grzeczny facet (czyli ja) wreszcie przestał byc miły.
Z murarzami narazie obywa sie bez wiekszych zgrzytów, ale chcą mnie straszliwie oskubać za murowanie klinkieru, więc bedzie kolejna niemiła rozmowa - kasa jest nadal w mojej kieszeni. Wszystkich jednak pobił dekarz, który ma prawie 3 miesiace spóźnienia, chciał mi wcisnąć zgniłe drewno na krokwie. Jak nie dało sie tego zrobić jawnie, to próbował po cichu je przemycic w więźbie itd, itp. W efekcie ma kończyć dach w ciągu najbliższych dni, a wzajemne stosunki są chłodne.
Podsumowując mój długi post - Edyta nie załamuj się! Takie numery są widocznie wpisane w mentalność budowlańców. Walcz o swoje i strasz pieniędzmi (a raczej ich brakiem). W domu po cichu możesz sobie płakać - każdy potrzebuje odreagowania, ale tam, na budowie trzeba być twardym, zdecydowanym i czasem pokazać zęby i pazury.
Nie daj się
Pozdrawiam B[/i]
czarna rozpacz - 06-09-2004 18:52
Bylo to rok temu... W dniu uzyskania decyzji pozwolenia na budowe wykonawca bez wyjasnienia zrezygnowal a kilka dni przed dogrywalismy jeszcze sprawe kosztorysu. Musielismy szukac nowego i czekac do nastepnego roku. Teraz koszmar niestety jeszcze trwa...
godzilla - 10-09-2004 14:06
wlazlem i do tego watka....
no coz... z tymi umowami i wywiazywaniem sie firm z umow to jak widze jeszcze ciagle w polsce jest duzy problem...
mysle ze przydaloby sie tu jakies lepsze prawo... w szwajcarii jak sie umowie z fachowcem i bez umowy na ktoras godzine to na 99% przyjdzie...
woda z rury kanalizacyjnej zaczela mi sie przesaczac przez sciane i podloge w lazience na parterze.... chcialem wolac fachowca, ktory by to rozwalil, znalazl problem i to zrobil.... juz siegalem po telefon gdy mi zona przypomniala ze przeciez mamy ubezpieczenie "od wody".... kurde faktycznie!!!! wlazlem na strone mojej ubezpieczalni, wypelnilem formularz z danymi domu i wywalilo zaraz moje nazwisko i inne dane... wpisalem w okienko ze mi cieknie woda z podlogi, niewiele ale upierdliwe toto...
za dwa dni zatelefonowal ekspert z ubezpieczalni, trzeciego dnia przyjechal, obejrzal, sfotografowal... powiedzial ze zaplaca za robote i material.... zebym wezwal hydraulika i niech ten to odkuje i zreperuje...
bylo juz po szesnastej... za ksiazke telefonicznej i wydzwaniam po firmach hydraulicznych... obdzwonilem chyba z piec ale wszedzie glucho...
za godzine jeden oddzwonil... no to sie z nim umowilem... przyjechal o umowionej porze, obejrzal i powiedzial ze przysle "montera" w przyszlym tygodniu ale jeszcze bez konkretnego terminu bo maja duzo roboty... ok.. zgodzile sie...
nastepnego tygodnia dzwoni monter ze by mogl przyjsc za godzine... nam nie pasuje, niech wpadnie jutro... wpadl nastepnego dnia cale 20 minut pozniej niz sie umawialismy.... o dziewiatej mial przerwe na sniadanko... nie bylo go 40 minut.... jako ze mamy psa, ktory strasznie nerwowy jest gdy ktos obcy narusza jego teren to pies pozostal na gorze a fachowiec na dole...
zona umowila sie z nim tak ze o dwunastej musi isc do pracy i idzie z psem na spacer... on ze robi o dwunastej przerwe na obiad... ok...
zona przyszla o 11.40 a po fachowcu ni widu ni slychu... a garaz otwarty i kazdy moglby wejsc do domu.... mieszkamy bezposrednio przy samej ulicy i ludzie przechodza w odleglosci ok. 3m od budynku.... zona zamknela chalupe i pojechala do pracy... fachura zostal na popoludnie bez narzedzi i musial pomagac koledze gdzies na budowie nie majac nawet "metra" czyli miarki drewnianej.... zadzwonilem do szefa i mowie ze sie inaczej umawialismy... szef ze go opieprzy i czy moze przyjsc nastepnego dnia o 7:30 dokonczyc? oczywiscie ze moze.... nastepnego dnia fachowiec byl juz o godzinie 7:15 i chociaz straszyl ze naprawa zajmie mu jeszcze z 5 godzin to do dziesiatej sie uwinal....
:)
to byly sprawy zalatwiane oficjalnie... przez firme bo mnie rachunek nie interesuje jak ubezpieczalnia ma zaplacic....
jest jeszcze michele, wloch, ktory ladnie i solidnie uklada plytki (bez rachunku) oraz muruje... bierze w miare tanio bo tylko 40 frankow na godzine ale jest wart tych pieniedzy... inni biora od metra kwadratowego...
w zeszlym roku michele u mnie troche popracowal i bylem zadowolony... teraz sie umowilismy na dokonczenie roboty na koniec lipca.... probuje go zlapac i ciagle nie ma czasu.... hmmmm... moze chce wiecej siana???
jak widzicie nie tylko w polsce sa z tym problemy.... tylko ze jak tutaj sie umawiam a fachowiec ma czas i to potwierdzi to przychodzi...