ďťż

Czyszczenie zamulonej pralki?

Czyszczenie zamulonej pralki?





- 23-10-2008 20:27
Posiadam sprawną, 10-letnią pralkę. Nic jej nie jest poza tym, że nagromadziło się w niej sporo szlamu. Podejrzewam, że to jest przyczyną, że pranie niezbyt ładnie pachnie. Poza tym pralka jest bez zarzutu.
Serwis zadźwięczał 500 zł za czyszczenie :evil: więc nie zamówiłam.
Pytanie do Forumowiczów - czy da się to zrobić samodzielnie?
Czy jestem skazana na zakup nowej???
Bardzo proszę o rzeczowe porady speców.





bigmario4 - 23-10-2008 20:32
A może zrób kilka razy pranie bez prania czyli sama woda.Może przepłucze



retrofood - 23-10-2008 20:46
co za pralka? trochę szczegółów.



- 23-10-2008 22:56
Nic szczególnego. Ariston rocznik 1998.
Muł zebrał się w tzw. "fartuchu" i zatkał odpływ z niego do pompy.
Jestem przekonana o konieczności zwykłego ręcznego wyczyszczenia niektórych części, a nie jak radzi serwis za omocą magicznej saszetki piorącej za 7 zł. Zresztą mam oczyszczalnię biologiczną i nie mam zamiaru posłać tam żadnej silnej chemii.Zastanawiam się tylko, czy rozbierać pralkę od tyłu i czy ją potem poskładamy bez szkody dla samego urządzenia.
Podkreślam - pralka jest i zawsze była sprawna. Nie mam zamiaru wstawiać w jej miejsce jakiegoś nowego shitu.





plamiak - 24-10-2008 08:37
Ja miałem podobną sytuację po przeprowadzce - z węża wyleciało dużo takiego dość twardego kamienia-szlamu, aż w końcu zatkała się pompa. Kilka razy zrobiłem prnie "na pusto" za każdym razem czyscząc filtr i pomogło.Jeśli jesteś zdeterminowana to możesz rónież odłączyć odpływ z bębna do filtra i pompy i wybrać co się da ręką. Możliwe że trzeba będzie wymienić opaskę na tej rurze, bo często są tam jednorazówki.



retrofood - 24-10-2008 12:08

Nic szczególnego. Ariston rocznik 1998.
Muł zebrał się w tzw. "fartuchu" i zatkał odpływ z niego do pompy.
Jestem przekonana o konieczności zwykłego ręcznego wyczyszczenia niektórych części, a nie jak radzi serwis za omocą magicznej saszetki piorącej za 7 zł. Zresztą mam oczyszczalnię biologiczną i nie mam zamiaru posłać tam żadnej silnej chemii.Zastanawiam się tylko, czy rozbierać pralkę od tyłu i czy ją potem poskładamy bez szkody dla samego urządzenia.
Podkreślam - pralka jest i zawsze była sprawna. Nie mam zamiaru wstawiać w jej miejsce jakiegoś nowego shitu.
Nigdzie nie jest napisane, że to co odprowadzisz z pralki musisz wpuścić w swoją kanalizę. Można w pojemniki i neutralizować oddzielnie.
W kazdym razie za 500 zł to oczywista, że bym sam próbował to wyczyścić. A czy złożysz? Ja bym to złożył, tyle, że mam praktykę w serwisie AGD. Wprawdzie dawno, ale zawsze.
plamiak dobrze radzi. trzeba odłączyć odpływ od bębna, zorientować się, gdzie przyczyna i próbować czyścić elementami. Tak najprościej, bo opaski zaciskowe to groszowa sprawa. Bez niezbędnej potrzeby nie robierać zbiornika, najwyżej zdjąć fartuch gumowy z drzwiczek i przez tą szczelinę obejrzeć jego wnętrze. Ale tam pewnie nic nie ma.
No i zacząć od prania bez ładunku, kontrolując i czyszcząc za kazdym razem filtr. Dalsze czynności - jeśli to nie da efektu. Inie zarzekaj się chemii. Może okazać się niezbedna.



- 29-10-2008 20:32
Zrobiłam tak jak radzicie, ale efekt nie jest zadowalający.
Zastosowałam płyn do czyszczenia pralek (jakiś taki z węgierskimi napisami), poszedł pusty cykl. Odpływ z fartucha się co prawda odetkał, ale zapaszek nadal jest a na praniu tu i ówdzie pojawiają się brudne smugi, których z pewnością nie było na ubraniu przed praniem. Bębęn od drugiej strony pokrywa śliski szlam i chyba jestem zdeterminowana, żeby pralkę we własnym zakresie rozebrać i odczyścić ręcznie.
Jedno ważne pytanie - czy bębęn po ponownym założeniu wymaga jakiegoś wyważania w serwisie. No i w ogóle czy znajdę gdzieś pomoce naukowe, jak to rozkręcanie wykonać?



- 29-10-2008 22:21

... chyba jestem zdeterminowana, żeby pralkę we własnym zakresie rozebrać i odczyścić ręcznie.
Jedno ważne pytanie - czy bębęn po ponownym założeniu wymaga jakiegoś wyważania w serwisie. No i w ogóle czy znajdę gdzieś pomoce naukowe, jak to rozkręcanie wykonać?
generalnie odradzam ...
(rok temu miałem zmieniany krzyżak na bębnie i pomagałem przy rozbieraniu pralki - aby dostac się do bębna trzeba pralke rozłożyc praktycznie na elementy pierwsze, jest to specjalistyczna praca wymagająca wysiłku i umiejętności ...)
naprawa okazała sie ratowaniem trupa ...
w czasie naprawy okazało sie, ze np. grzałka jest bardzo "obrośnięta" kamieniem
siłowniki amortyzujące wirowanie wymagaja wymiany
w pompke nawinięte nici
wewnatrz obudowy ogniska rdzy
fartuch gumowy przy drzwiczkach do wymiany ...
mimo to złozylismy ...
niedługo po tym zaczeły przeciekac sparciałe węże gumowe ...

jedno mozesz odzyskac - jesli bęben jest z blachy chomoniklowej - mozesz z niego zrobic grila :D

p.s.
bęben po złozeniu nie wymaga wyważenia - przykręcasz zeliwne obciazniki i tyle



- 30-10-2008 20:25
No toś mnie załamał.
A czy przyczyną mojego kłopotu mogło być to, że przez 10 lat ani razu nie puszczałam prania w wysokich temperaturach - powyżej 60 st.?



retrofood - 30-10-2008 20:37

Zrobiłam tak jak radzicie, ale efekt nie jest zadowalający.
Zastosowałam płyn do czyszczenia pralek ...
jeśli liczyłaś, że po pierwszym razie ... jak ręką odjął, no to bezzasadnie. To nigdy nie znika cudownie. ale z rozbieraniem radzę ostrożnie, bo zycie uczy, że od pewnego momentu nie ma odwrotu...
zdjmij fartuch gumowy, ten z otworu drzwiczek, i spróbuj zajrzyć do bębna. Potem podejmiesz dalsze decyzje.

PS. czy próbowałaś czyścić octem? (pranie octem samej pralki)



retrofood - 30-10-2008 20:39

No toś mnie załamał.
A czy przyczyną mojego kłopotu mogło być to, że przez 10 lat ani razu nie puszczałam prania w wysokich temperaturach - powyżej 60 st.?
oczywiście, że tak.
brak dezynfekcji przez 10 lat to mało?



- 31-10-2008 14:14
Octem zrobiliśmy w pierwszej kolejności.
W chwili obecnej spodnią stronę bębna pod fartuchem pokrywa oślizgły glut. :-?
Puszczać na pusto do skutku czy raczej pożegnać tę pralkę?



JoShi - 31-10-2008 16:48

No toś mnie załamał.
A czy przyczyną mojego kłopotu mogło być to, że przez 10 lat ani razu nie puszczałam prania w wysokich temperaturach - powyżej 60 st.?
A używasz proszku czy żelu do prania?



- 31-10-2008 21:42
Zawsze proszku. Nigdy nie użyłam żelu.
Prawdę mówiąc nie wiedziałam, że takie coś istnieje. :oops:



- 06-11-2008 08:05

No toś mnie załamał.
A czy przyczyną mojego kłopotu mogło być to, że przez 10 lat ani razu nie puszczałam prania w wysokich temperaturach - powyżej 60 st.?
Aniu
mysle, ze nie ma to wiele wspólnego z temperaturą ...
muł (wapń, zelazo) odkłada sie z "twardej wody" jak i resztek osiadłych w zakamarkach (lub na powierzchni) ubrań
kurz, piasek, jakiś papierek w kieszeni, czasem moneta, medalik, a tego
tego gorąca woda nie rozpuści ...

spróbuj jeszcze octu i tzw. "krecik do rur" - jesli to wapń odłozony z wody - powinien sie troche wykruszyc



- 22-10-2009 10:11
Minął rok i zupełnie zapomniałam o moich kłopotach.
Pralka znów sprawna i bez zarzutu.
Poszłam po rozum do głowy i zajrzałam do kilku starych pralek kilku "gospodyń w starym stylu". Okazało się, że ich stare pralki są czyściusieńkie mimo, że nie używają preparatów czyszcząco-odkamieniających. Ale one regularnie, raz w miesiącu piorą pościel w 90 st. z tzw. gotowaniem.
Ja nigdy tego nie robiłam, bo współczesne metki wszędzie mają max 60 st - nawet na pościeli (patrz IKEA).
No i się zemściło.
Teraz od roku regularnie pralkę dezynfekuję wrzątkiem własnym i jest git.

P.S. - Retrofood - skąd u ciebie taka babska intuicja? :roll:



Żelka - 22-10-2009 10:30
Ja gdzieś przeczytałam, ze trzeba sodą (5 paczuszek po 100g) zrobić pranie (bez ciuchów) na 90 st.
W innym miejscu kazali dać trochę domestosu na szmatkę i zrobić to samo.
Zrobiłam i jedno i drugie i nie ma juz zapachu, no i tak jak Ania pisze, u mnie tez był problem, ze za rzadko robiłam pranie na 90st.
Wniosek taki - czasami trzeba sie zagotować aby pozbyć sie złogów. :lol:
p.s. Dzieki Aniu za ten wątek.



retrofood - 22-10-2009 10:31

Minął rok i zupełnie zapomniałam o moich kłopotach.
Pralka znów sprawna i bez zarzutu.
Poszłam po rozum do głowy i zajrzałam do kilku starych pralek kilku "gospodyń w starym stylu". Okazało się, że ich stare pralki są czyściusieńkie mimo, że nie używają preparatów czyszcząco-odkamieniających. Ale one regularnie, raz w miesiącu piorą pościel w 90 st. z tzw. gotowaniem.
Ja nigdy tego nie robiłam, bo współczesne metki wszędzie mają max 60 st - nawet na pościeli (patrz IKEA).
No i się zemściło.
Teraz od roku regularnie pralkę dezynfekuję wrzątkiem własnym i jest git.

P.S. - Retrofood - skąd u ciebie taka babska intuicja? :roll:
Po pierwsze: żem elektryk i pralki naprawiałem wiele, wiele razy (łącznie z rozbieraniem "do rosołu"),
Po drugie: zawsze w życiu pracowałem z kobitami (jakoś się tak składało) więc nimi "przesiąkłem" (łącznie z ... ) :D :D :D



bpis - 22-10-2009 12:30

A czy przyczyną mojego kłopotu mogło być to, że przez 10 lat ani razu nie puszczałam prania w wysokich temperaturach - powyżej 60 st.? Oczywiście, że tak.
Być może teraz już o tym sprzedający nie mówią, ale dawniej zalecano przeprowadzanie co jakiś czas tzw. prania na pusto. Czyli: pełny cykl prania w 90 st., z proszkiem, ale bez ciuchów. Wypłukuje się wtedy większość brudów.
Copyright (c) 2009 http://kleo | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.