czy na forum jest polozna,pediatra, spec.od laktaccji?
czy na forum jest polozna,pediatra, spec.od laktaccji?
Agnieszka1 - 08-11-2004 11:29
Chcialabym sie czegos dowiedziec ale zanim zaczne sie rozpisywac to czy wogole jest na forum jakas polozna , pediatra lub specjalista od laktacji ? Chodzi o porade laktacyjna :D
kroyena - 08-11-2004 11:36
Aga sąjeszcze wojewódzcy doradcy ds. laktacji. W Wlkp. na pewno w Zachodniopomorskiem chyba też. Świadczą usługi domowe, my mamy kobiecie za co dziękować, chociaż no normalnie jak sekciara, ale co do fachowości bez zarzutu.
Agnieszka1 - 08-11-2004 11:41
Aga sąjeszcze wojewódzcy doradcy ds. laktacji. W Wlkp. na pewno w Zachodniopomorskiem chyba też. Świadczą usługi domowe, my mamy kobiecie za co dziękować, chociaż no normalnie jak sekciara, ale co do fachowości bez zarzutu. Wiem ale chodzi o moja siore. Urodzila 4 listopada i ma problem , przystawia do piersi mala 3 razy pociagnie i zaczyna sie denerwowac i plakac. I tak co godzina, siostra juz sie poplakala z nerwow. Wg mnie ma pokarm ale moja mama jest nieugieta w swych teoriach - mowi ze nie ma pokarmu i trzeba dac malej butle zeby jej nie glodzic. A mi tak szkoda tej malutkiej ze butle juz dostaje ............
DLatego chcialam zasiegnac info narazie tak - jak rozpoznac ze nie ma pokarmu ( moze faktycznie ma malo?) .
Polozne w szpitalu przesicguja sie ktora madrzejsza i kazda gada co innego.
Aga J.G - 08-11-2004 12:05
Aga jeśli chodzi o ilośc pokarmu to proponuje spróbować ściągnąc pokarm do butelki i zobaczyc ile jest faktycznie tego pokarmu, przy tak maleńkim dziecku pokarmu powinno być 20 - 40 ml z jednej piersi.
To że dziecko sie denerwuje nie zawsze wynika z braku pokarmu, przyczyn może być wiele: mleko za szybko leci i mała się denerwuje, można sprobować karmić dziecko przez kapturek. Tak na odległośc trudno jest ocenić sytuację.
Jęsli nasuną Ci jeszcze jakieś pytania to daj znać.
Agnieszka1 - 08-11-2004 12:31
Aga jeśli chodzi o ilośc pokarmu to proponuje spróbować ściągnąc pokarm do butelki i zobaczyc ile jest faktycznie tego pokarmu, przy tak maleńkim dziecku pokarmu powinno być 20 - 40 ml z jednej piersi.
To że dziecko sie denerwuje nie zawsze wynika z braku pokarmu, przyczyn może być wiele: mleko za szybko leci i mała się denerwuje, można sprobować karmić dziecko przez kapturek. Tak na odległośc trudno jest ocenić sytuację.
Jęsli nasuną Ci jeszcze jakieś pytania to daj znać. Probowala przez kapturek jest to samo. Lapac ladnie lapie sutek z otoczka ale pociagnie raz czy dwa i zaczyna plakac. Moi rodzice namowili ja do dawania butelki i uwazaja ze tak jest najlepiej.
Po dwoch dniach prob karnienia piersia ( gdzie mala placze i sie wygina) mala spadla na wadze az 400 g. I w koncy siostra pod namowa rodzicow dala butelke. NIe wiem co o tym myslec. Podobno dziewczyna w pokoju obok ktora urodzila dzien pozniej ma ful pokarmu w piersiach , i w porownaniu z siostra to tak 3 razy wiecej.
Wciornastek - 08-11-2004 12:42
Aga, mnie położne męczyły też, płakałam, że chcę karmić. Mała się darła. Jeszcze depresja poporodowa , słowem cyrk. W mądrych księgach piszą, że każda kobieta może karmić. Jednak bywają przypadki, że rzeczywiście nie ma pokarmu bo coś niedobrego dzieje się z matką. Tak było ze mną. Mam chore nerki i wysiadły.
Agnieszka1 - 08-11-2004 12:44
Aga, mnie położne męczyły też, płakałam, że chcę karmić. Mała się darła. Jeszcze depresja poporodowa , słowem cyrk. W mądrych księgach piszą, że każda kobieta może karmić. Jednak bywają przypadki, że rzeczywiście nie ma pokarmu bo coś niedobrego dzieje się z matką. Tak było ze mną. Mam chore nerki i wysiadły. Moja siora ma zla morfologie, chieli jej nawet krew przetaczac.
Ale siara ktora jej leci jest gesta i lepka - wiec chyba dobra.
Aga J.G - 08-11-2004 12:45
Aga to niech spróbuje ściągać pokarm i pobudzić laktację, jak nie będzie małej przystawiać to na pewno nie będize miała pokarmu. Skoro tyle spadła na wadze to raczej się nie najadała. Pytanie jeszcze jak duża się urodziła, dziecko w pierwszych dobach może spaśc na wadze 10 % ze swojej masy ciała. Po drugie mozna małą dokarmaić butelką i przystawiać do piersi.
Aga J.G - 08-11-2004 12:47
Jest jeszcze własnie kwestia psychiki proponuje siostrze się wyciszyć uspokoić i uwierzyć w siebie, że jest dobrą matką i wie co jest dobre dla jej dziecka to może pomóc.
Wciornastek - 08-11-2004 12:47
Aga mnie krew przetaczali, dawali osocze. Traciłam białko jak przez sito. Robili potem różne badania, bo niekiedy trudno lekarzom uwierzyć, że coś jest nie tak.
Ja zamiast chudnąć po porodzie puchłam dalej.
Agnieszka1 - 08-11-2004 12:48
Aga to niech spróbuje ściągać pokarm i pobudzić laktację, jak nie będzie małej przystawiać to na pewno nie będize miała pokarmu. Skoro tyle spadła na wadze to raczej się nie najadała. Pytanie jeszcze jak duża się urodziła, dziecko w pierwszych dobach może spaśc na wadze 10 % ze swojej masy ciała. Po drugie mozna małą dokarmaić butelką i przystawiać do piersi. Urodzila sie 3750 a po dwoch dniach spadla 400 g :(
No i wlasnie siora postanowila dokarmiac butla a pokarm sciagac .I karmic na zmiane raz piersia i raz butla.
Agus dzieki - w koncu jakas rada - jestes polozna?
Aga J.G - 08-11-2004 12:55
Nie jestem położna, jestem pilęgnairka pracuej na oddizale dziecięcym. Ale sama mam dwie córki, a po zatym bardzo się inetresuje tą kwestią taki mój konik. Udzielam porad w rodzinie i koleżanką.
Będzie dobrze zobaczysz. Dużo zdrowia dla siosrty i małej :lol:
Najważniejsze to spokój.
Agnieszka1 - 08-11-2004 12:59
Nie jestem położna, jestem pilęgnairka pracuej na oddizale dziecięcym. Ale sama mam dwie córki, a po zatym bardzo się inetresuje tą kwestią taki mój konik. Udzielam porad w rodzinie i koleżanką.
Będzie dobrze zobaczysz. Dużo zdrowia dla siosrty i małej :lol:
Najważniejsze to spokój. Dzieki, wlasnie spokoj siostrze tylko spokoj. I mniej odwiedzin wszechwiedzacej rodzinki :P
Aga J.G - 08-11-2004 13:10
Nie smiałam tego dodawać :wink: :)
Agnieszka1 - 08-11-2004 13:29
Aga mnie krew przetaczali, dawali osocze. Traciłam białko jak przez sito. Robili potem różne badania, bo niekiedy trudno lekarzom uwierzyć, że coś jest nie tak.
Ja zamiast chudnąć po porodzie puchłam dalej. Lekarze niekiedy sami sobie zaprzeczaja - jeden mowi co innego niz drugi, calkiem odwrotna teorie wyglasza, polozne to samo - i czlowiek glupieje.
Narazie stanelo ze siostra sciagnie pokarm gdy akurat nakarmi butla zobaczy ile ma , a sciagniety pokarm wykorzysta przy nastepnym karmieniu :P
Jolka - 08-11-2004 13:37
Ja też miałam problemy z karmieniem po porodzie, a bardzo chciałam karmić. Dziecko zachowywało się dokładnie tak jak opisałaś. Przyszła położna i stwierdziła "nie ma pani pokarmu, trzeba dać butelkę".
Zdenerwowałam się jescze bardziej. Dopiero doświadczona kolezanka poradziła mi: "w trakcie karmienia maksymalnie się wyciszyć i skupić na karmieniu i bardzo chcieć. Pokarm powstaje w głowie matki, a nie w piersiach i dlatego przy naciskaniu czy ściąganiu może go nie być lub bardzo mało". Udało się. :)
Karmiłam do pół roku tylko piersią, a wogóle to dwa lata.
Agnieszka1 - 08-11-2004 13:43
Ja też miałam problemy z karmieniem po porodzie, a bardzo chciałam karmić. Dziecko zachowywało się dokładnie tak jak opisałaś. Przyszła położna i stwierdziła "nie ma pani pokarmu, trzeba dać butelkę".
Zdenerwowałam się jescze bardziej. Dopiero doświadczona kolezanka poradziła mi: "w trakcie karmienia maksymalnie się wyciszyć i skupić na karmieniu i bardzo chcieć. Pokarm powstaje w głowie matki, a nie w piersiach i dlatego przy naciskaniu czy ściąganiu może go nie być lub bardzo mało". Udało się. :)
Karmiłam do pół roku tylko piersią, a wogóle to dwa lata.
Gratuluje :P
Moja siostra ma to do siebie ze nie umie sie wyciszyc, co z nia rozmawiam to glos jej sie trzesie i zaraz zanosi sie na placz. ALe mysle ze jak pojdzie do domu to bedzie o wiele lepiej. Teraz podstawowy blad - za duzo osob z "dobrymi "radami. Mysle ze jedna polozna powinna sie zajmowac nia a nie 6 ( wiem ze to niemozliwe bo sa zmiany). Moze unieknelaby roznych rad sprzecznych calkiem ze soba.
Ja nie mialam problemow z karmieniem. Moj synek byl dokarmiany raz na dobe butelke a reszte karmien bylo piersia. I ssal piers chetnie wcale nie sprawdzilo sie u niego - jak raz dasz butle to nie bedzie chcial piersi.
Jadl i to i to - ale czulam ze chetniej piers :P Jest zdrowy , nie choruje , fajny chlopak :P
dzieki wszystkim za odpowiedz , pozdrawiam
Aga J.G - 08-11-2004 13:44
Dokładnie tak spokój i jeszcze raz spokój to jest zawsze najważniejsze :)
Dzieci czują że mama jest zdenerwowana i one zachowują sie podobnie :)
mechanics - 08-11-2004 13:53
Wiem ale chodzi o moja siore. Urodzila 4 listopada i ma problem , przystawia do piersi mala 3 razy pociagnie i zaczyna sie denerwowac i plakac. I tak co godzina, siostra juz sie poplakala z nerwow. Wg mnie ma pokarm ale moja mama jest nieugieta w swych teoriach - mowi ze nie ma pokarmu i trzeba dac malej butle zeby jej nie glodzic. A mi tak szkoda tej malutkiej ze butle juz dostaje ............
DLatego chcialam zasiegnac info narazie tak - jak rozpoznac ze nie ma pokarmu ( moze faktycznie ma malo?) .
Polozne w szpitalu przesicguja sie ktora madrzejsza i kazda gada co innego. Tylko bez paniki i żadnej butli na razie. Gdybys 9 m-cy pływała sobie beztrosko dostając papu przez rurkę w brzuszku i nagle wyciągnęli Cie i kazali ciągnąć i to ustami, też byś płakała po 3 razach. Dziecko też musi się nauczyć ssać, a mama cierpliwości. Zaufaj w instynt samozachwawczy dziecka. Skonsultować się ze specjalistą od laktacji, ale broń boże nie słuchac tzw dobrych rad teściowej.
Aga J.G - 08-11-2004 14:09
Widzisz Aga i tu się wszystko wyjasniło ja myslę że Twoja siostra musi się wyciszyć i będzie po kłopocie :)
BK - 08-11-2004 18:00
Aga to niech spróbuje ściągać pokarm i pobudzić laktację, jak nie będzie małej przystawiać to na pewno nie będize miała pokarmu. Skoro tyle spadła na wadze to raczej się nie najadała. Pytanie jeszcze jak duża się urodziła, dziecko w pierwszych dobach może spaśc na wadze 10 % ze swojej masy ciała. Po drugie mozna małą dokarmaić butelką i przystawiać do piersi. Urodzila sie 3750 a po dwoch dniach spadla 400 g :(
No i wlasnie siora postanowila dokarmiac butla a pokarm sciagac .I karmic na zmiane raz piersia i raz butla.
Agus dzieki - w koncu jakas rada - jestes polozna? te 400 g to akurat "przepisowe" 10% spadku które większość dzieci zalicza - moje dwa też. Na szczęście nie słuchałam pielęgniarek które kazały dawać butle, tylko lekarzy i swojej intuicji. Po dwóch dniach mały nadrobił wagę, z córką było to samo. To jest FIZJOLOGICZNY spadek ciała, w granicach normy!
Przecież w szpitalu powinni to wiedzieć
Moje dzieci też to rpzeszły i potem nadrobiły./ Dlatego że nie słuchałam nikogo tylko robiłam ze spokojem swoje, co też tobie polecam. Spokój i wyluzowanie.
mama niestety ma poglądy sprzed tych 30 lat kiedy lekarzom się nie mieścilo w glowie żeby karmić tylko piersią. Niestety.
Ja powiem jedno - jestem przekonana że tylko dzięki karmieniu piersią moje alergiczne dzieci nie mają dużej alergii tylko coś co da się przeżyć. Do momentu odstawienia od piersi nie chorowały.
Powiedz siostrze żeby przechodziła na wyłączne karmienie piersią. Pomaga to szybko dojść do siebie no i zrzucić wagę 8) (kilkanaście kg w parę tygodni ...)
Rodzicom i teściom powinno się zabraniać ustawowo udzielania rad co do niemowląt. Nie sluchaj mamy ani teściowej, tylko czytaj czasopisma albo nowe książki i słuchaj młodych lekarzy (broń Boże tych z "doświadczeniem", potrafią być niebezpieczni ...)
Aga J.G - 08-11-2004 19:09
BK popieram :lol: :lol: :lol:
KasikW - 08-11-2004 23:09
Wydaje mi się, że siostra nie powinna aż tak strasznie przeżywać tego, że być może w perpektywie będzie karmienie butelką ( łatwo się mówi, wiem). Myślę, że cudowny wpływ karmienia piersią jest przereklamowany. Ja karmiłam piersią 9 miesięcy, a moje dziecko od pół roku ( ma 1,5) jest non stop chore - jest podejrzenie , że to na tle alergicznym i jedzie teraz na sterydach. Mój pediatra , twierdzi , że w/g najnowszych badań własnie karmienie piersią zwiększa ryzyko wystąpienia w przyszłości alergii, chyba, że matka jadłaby wyłącznie ryż.
Co do porady - myślę, że najlepszą metodą jest przystawianie non - stop do piersi. Jak urodziłam Kubę, to też w ciągu doby spadł chyba z800 g ( na pewno dużo ponad normę ) no i oczywiście połozne dały butelkę. Ja bardzo chciałam karmić piersią i całą noc nie spałam tylko przystawiałam go co pół godziny do piersi aż do rana i ilośc mleka wzrosła niewarygodnie. Jak nastepnego dnia wieczorem położna zważyła dziecko to powiedziała, że przy poprzednim ważeniu to chyba waga była zepsuta, bo niemożliwe żeby tyle przybrał od poprzedniego dnia Ja jednak sądzę, że to dla tego, że cały czas jadł. Myślę, że ściąganie laktatorem, nie daje aż tak dobrych efektów, bo jak dziewczyny słusznie powiedziały, że pokarm robi się w głowie.
Pozdrawiam i przekonaj siostrę, ze butelka to nie koniec świata może wtedy trochę się wyluzuje i mleka zrobi jej się więcej
- 08-11-2004 23:34
Agnieszko
Jesli teraz podadzą Maluszkowi utelkę, to moze być kłopot, bo siostra nie dostaje sygnału, w dodatku nerwy i poczucie niespełnienia sie, jakiejś winy (wwszystkim się to udaje, a mnie nie) w dodatku każdy wokól mówi coś innego.
radze pilnie skontaktować się z położną, która jest w tym doświadczona - potrafi przytrzymać Maleństwo, doda otuchy, rozmasuje piersi, pobudzi laktację.
Jeżeli siostra zostaje jeszcze w szpitalu radzę pilnie umówić się z tą położną która była najlepsza, na prywatną opiekę (często szpital nie ma nic przeciwko temu, że położna zostaje na nocną zmianę prywatnie) lub do domu.Za przeproszeniem przegonić całą rodzinkę, bo nikt jej teraz nie jest potrzebny, tylko taka właśnie fachowa , ciepła kobieta.
Jak ja leżałam w szpitalu z drugą córeczką na kilka położnych tylko 2 zależało na pomocy pacjentkom i noworodkom.Miałam kłopoty i to poważne, bo juleczka ciagle spała, nasiliła tę senność silna żołtaczka, a nie wyrobione brodawki były zbyt trudną przeszkodą dla takiego słabiutkiego Maluszka.ale zawzięłam się i dzięki mojemu uporowi i pomocy jednej położnej udało mi sie przejść ten trudny okres.Nawet jak mała leżała kilka dni pod lampami w inkubatorze, karmiłam ją, opleciona kabelkami i żyłkami kroplówek.potem oczywiście umówiłam się z tą samą Panią Agnieszką w domku - kąpała mi małą i pomagała przystawiać do edrugiej piersi, której Julka absolutnie nie chciała ssać.jestem jej bvaaardzo wdzięczna.
czego nie mogę niestety powiedzieć o położnych rejonowych z których jedna radziła mi podać butelkę a drugą interesowało raczej moje nowe mieszkanie i wystrój pokoju niemowlęcego :-?
Jak znaleźć taką położną?
Np. w szkole rodzenia - najlepiej prywatnej.Przynajmniej w moim mieście właśnie te najlepsze położne nie wytrzymywały praktyk szpitalnych.
Skutkiem takich właśnie fatalnych metod było to, iz nie mogłam z winy szoitala karmić pierwszej starszej córki.Okazało się potem, ze mała miała nietolerancję laktozy, a to oznaczało bardzo cięzki iokres karmienia specjalnymi odżywkami - bardzo źle to wspominam.
za to okres karmienia - nie da się porównać do niczego w życiu.
Życzę siostrze powodzenia i niech się absolutnie nie poddaje, bo każda kobieta może wykarmić swoje dziecko, nawet jeśli ma małe piersi, wklęsłe brodawki, mało pokarmu..Niech stymuluje piersi czyli odciaga pokarm nawet co pół godziny, pije dużo herbatki dla kobiet karmiących, bawarki, napoju z łusek kakaowych.jeśli ma anemię przygotujcie jej pilnie zakwas buraczany do picia lub sok z buraków - hemoglobina pójdzie do góry od razu.moją sasiadkę tak podleczył mąż w kilka dni,, a szpitalne preparaty nie dawały efektu, bo ich nie przyswajała.Moja szwagierka też wypóbowała na sobie jak skuteczne są świeże soki.niech to będzie taki prezent od rodziny zamiast innych gadżetów.A przy karmieniu - miła muzyczka, spokój, cisza, żadnych gości, wypróbować najwygodniejszą pozycje, np. na leżąco - polecam!I duża buźka dla Maluszka
abromba - 09-11-2004 09:44
Nie miałam żadnych problemów z karmieniem, więc jestem niereprezentatywna.
Ale tym, co przestudiowałam, się podzielę
po pierwsze, w gazetach "Dziecko" Twoje Dziecko Rodzice Mamo to ja etc. są telefoniczne dyżury połoznych - moje koleżanki korzystały i dostały bardzo solidną pomoc.
Na pewno jednak najlepiej, żeby ktoś zobaczył, może siostra żle młodą przystawia.
Szpital powiatowy w Kamieniu Pomorskim im. Heliodora Święcickiego - chyba najbliżej Was - ma rekomendacje Szpitala przyjaznego dziecku i może tam jest jakiś punkt laktacyjny. W Szczecinie nic nie znalazłam.
Mnóstwo bardzo cennych porad jest w książce dr Magdaleny Nehring - Gugulskiej "piersią najlepiej". Myślę, że można ją w takim szpitalu chyba kupić.
Mamę wysłać w góry - niestety pokolenie naszych matek chciałoby 2 - mies. dziecku fundowac rosołek na cielęcince i karmienie piersią uznaje za totalne fanaberie. Ja w 5 miesiący karmienia piersią ( i tylko karmienia piersią) zostałam zwyzywana przez teściową, że głodzę dziecko a na poparcie swych teorii połozyła przede mna "kuchnię Polską" z lat 60-tych z rozdziałem "karmienie niemowląt".
Czy siostra próbowała odciągać pokarm? Jest to pewne ryzyko, bo może się wpędzić w nawał, ale jeżeli boi się, że pokarmu nie ma, to może lepiej piersi postymulowac i przekonać się, czy on jednak jest. Moje koleżanki uzywały zwykle ręcznego odciągacza Aventu i bardzo go chwaliły, ja po powrocie do pracy kupiłam elektryczny Medeli - Drogi (1chyba 180 zł) , ale świetny
Na ile dziecko przekroczyło limit fizjologicznego spadku wagi?
A w ostateczności, mimo, że jestem fanką karmienia piersią, to myślę sobie, że jeśli siostra ma być załamana, ta dziecko zbyt chudnąć, to lepiej dziecko zacząć dokarmiać, ale w miarę możliwości odciągniętym mlekiem matki. Żeby nie zaburzyć naturalnego odruchu ssania podawaniem butelki, można pokarm podawać strzykawką. Ale niektóre moje koleżanki podkarmiały butelką i nic złego się nie stało.
Przede wszystkim jednak wspierajcie siostrę, jak możecie, psychicznie, takie zabuzenia b. często mają podłoże psychiczne.
A najlepiej to dziś idź do kiosku i spisz numery telefoniczne z tych dziecięcych gazet.
abromba - 09-11-2004 09:52
Aha, doczytałam się co do spadku wagi i wychodzi na to, że wszystko jest OK. Zajrzalam do kartoteki Krzyśka - waga urodzeniowa 3600 przy wzroście 56 cm, w dobie II - 3395, w dobie 6 - 3400.
Wszystko będzie dobrze, tylko bądź za nią asertywna i wygoń wszechwiedzących krewnych.
marpanek - 09-11-2004 20:37
Dziewczyny, każda może wykarmić swoje dziecko ale
właśnie tylko spokój i tylko spokój może nas uratować i trzeba bardzo chcieć, zauważcie ,że zaczynając karmienie przychodzi taki moment po kilkunastu sekundach,że mleko tryska luźnym strumieniem, to mózg uwalnia określone hormony i dlatego ściąganie mleka ręcznie nie jest bardzo miarodajne. Wyrzucić babcie z domu ,niech piorą ,prasują, gotują, robią zakupy i podają przez drzwi, a nie wtrącają się. Nie ma karmienia przy takich stresach, to tak jak z orgazmem, tylko hormony i szczere chęci. Nie obrażajcie się, ja może już w niedalekiej przyszłości będę babcią ale mam żywo przed oczami taką sytuację jak wyżej w postach z mojej przeszłości, uparłam się i też karmiłam 6 miesiecy tylko piersią.
Trzymam kciuki! :D
- 10-11-2004 09:59
to prawda, mleko "produkuje" mózg.Dlatego natura wyposażyła nas w takie wrażliwe brodawki.Jak sobie maluszek pociągnie i przytuli swoim maleńkim ciałkiem robi się tak przyjemnie, że po chwili mleko wypływa, aż się wylewa z buzinki.Nie da się tego aż tak zastymulować odciągarką, bo to tylko mechanizm, aczkolwiek i takie przypadki nie są rzadkie.Ale pewno szwagierka Agnieszki nie ma z tym juz problemu, bo tzw. nawał pokarmowy u wielu kobiet przychodzi dopiero pod koniec 4., nawet 6. dnia i trzeba po prostu poczekać.A wtedy się będzie dzień - dwa martwić nadmiarem. :D I tak to już mamy w tym macierzyńswie kolorowo.
Aga J.G - 10-11-2004 12:09
Aga napisz co tam u Twojej siostry czy nasze rady choć troche pomogły :wink: :)
Anam - 11-11-2004 19:36
Widzę, że moje przedmówczynie rozjaśniły Ci juz trochę sytację, jednakże ja jako położna srodowiskowa (czy dobra nie mnie to osądzać)postaram się podsumować. Te 400 g spadku wagi to rzeczywiście tzw. fizjologiczny spadek wagi w dodatku w granicach normy więc nie ma się czego obawiać. To że w pierwszych dobach po porodzie jest przeważnie mniej pokarmu to nie jest żadnym zaskoczeniem i każdy lekarz czy połozna doskonale o tym wiedzą. Nawał mleczny występuje zazwyczaj w 3-4 dobie a po cięciu cesarskim około 5-6 doby. Po cięciu w pierwszej dobie może nie być w ogóle pokarmu. Dziwie się że Twoja siostra nie uzyskała tych wręcz podstawowych informacji przed porodem. Czyżby nie odwiedziła jej położna środowiskowa w trakcie trwania ciąży?
Co do alergii spowodowanych karmieniem piersią to totalna bzdura. Mleko samo w sobie nie uczula, trzeba tylko odpowiednio dostosować diete karmiącej. Wracając do Twojej siostry, napewno nie powinna zacząć dokarmiać jeszcze w szpitalu. Po powrocie do domu wyciszy się i ona i dziecko. Gdyby jednak tego pokarmu było rzeczywiście mało proponuję picie bawarki ( chociaż ostatnio w literaturze fachowej wyczytałam że działa ona bardziej jak efekt placebo, ale nawet uczeni nie twierdzą że nie pomaga)oraz herbatek laktacyjnych dostępnych w aptece. Jedzenie kminku równiez pobudza laktację a jednoczesnie zapobiega dolegliwosciom żołoadkowym u dziecka ale z relacji moich podopiecznych wynika że jest "wstrętny". Jeszcze jedna zasada o której przypominam wszyskim karmiacym mamom to to, że się nie przystawia piersi do dziecka tylko dziecko do piersi. Po za tym nalezy karmić tylko wtedy gdy dziecko sygnalizuje ze chce jeść. Czasami to będzie co pół godziny a czasem nawet 3. Na tym własnie polega tak szeroko propagowane karmienie na żądanie. Po powrocie ze szpitala w ciagu 48 godzin powinna przyjść położna środowiskowa i ona powinna rozwiac wszelkie watpliwości. Jeżeli jednak nie udaje się karmić piersią (jedne nie chca inne nie mogą) nie powinnyśmy miec z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie jest się gorszą matką dlatego że nie karmi się piersią. Moja córka dziś ma 11 lat a nigdy nie zapytała mnie czy była karmiona piersią i jak długo. Jedynie z zachowania mojego męża moge wnioskować że był krótko karmiony piersią bo strasznie go ciagnie do moich :lol: czy wasi tez tak mają :o .
Rasumując, pomóż siostrze przetrzymać ten ciężki okres a w domku napewno bedzie lepiej. Jeżeli będzi konieczność dokarmiania wybór mleka skonsultujcie z lekarzem pediatrą. Wytrwałości i powodzenia. Ania
ps. Jeżeli nadejdzie nawał mleczny, na obrzmiałe piersi najlepsze są liście kapusty.
Podaję jeszcze kontakt doradcy laktacyjnego, eksperta miesięcznika Dziecko.
Monika Staszewska dyżuruje codziennie w godzinach 9-14 (w środy od 11.30 do 16.30) pod telefonem (0-22) 555 31 10
abromba - 11-11-2004 22:07
Według mnie kminej wcale nie jest wstrętny! Popijam go i pogryzam po tzw. ciężkich posiłkach i całkiem mi smakuje.
bigmario4 - 11-11-2004 23:26
moja Córka za kilka dni obchodzic będzie 18-stkę,ale ja do dzisiaj pamiętam problemy z karmieniem jej przez moją żonę,objawy były takie same,i okazało sie że córka ze szpitala"dostała w prezencie"zapalenie uszu,wystarczyły kompresy i mała tak ciągnęł, ze ślubnej prześcieradło wlaziło w d... :lol: :lol: Może pod tym kątem sprawdzić(co prawda jestem tylko tatusiem a i do dziadka mi bliżej ale głos chyba mogę zabrać :oops:)
- 12-11-2004 09:18
Anam
mojej Siostrze położna środowiskowa pomogła bardzo.Gdyby nie ona było by zapalenie i zero karmienia, a siostrzenica jest alergiczką, tak że mleczko mamy ją uchroniło od wielu kłopotów w pierwszych miesiącach życia (niestety alergie i tak się pojawiły, choć później).Masz miłą pracę - tyle Maluszków zobaczyć,przewinąć, wykąpać.Suuuuper! :D
*marta* - 12-11-2004 13:04
[quote="Anam"]Czyżby nie odwiedziła jej położna środowiskowa w trakcie trwania ciąży?
Rzeczywiście pracę masz fantastyczną! O co chodzi z tą położną środowiskową w trakcie trwania ciąży? :o Mnie nikt nie odwiedził :( I nie słyszałam, żeby położne przychodziły do ciężarnych. W sumie mi akurat byłoby to niepotrzebne, bo chyba jak większość przyszłych mamusiek, wizytowałam lekarza co miesiąc...
Anam - 12-11-2004 16:55
Paca połoznej środowiskowej to tylko jeden z moich etatów na których pracuję, ale mimo zmiany moich planów zawodowych diametralnie po nowym roku, tą pracę akurat sobie zostawiam. Czy nalezy ona zawsze do miłych, nie powiedziałabym, na pewno daje satysfakcje ale często równiez odczucie bezradności, złości itd. Praca w środowisku to nie tylko różowe pupcie noworodków i zadowolone mamusie, to również niechciane dzieci, alkoholizm, bieda i tego typu patologia i wbrew pozorem jest tej patologii coraz wiecej :cry: Akurat jutro czeka mnie wizyta patronażowa u wczesniaka z ciąży IV, matka i ojciec lekko po 30 oboje palący i pijący. W domu wilgoć, bieda, 2 chłopców z autyzmem w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, najstarsza dziewczynka w V klasie - zdrowa na szczeście. To nie bedzie miła wizyta...
Marta, NFZ płaci każdemu lekarzowi rodzinnemu ( jeżeli ma w swoich strukturach położną środowiskową, jeżeli nie to trzeba sobie wybrać położną) i taka usługa realizowana jest ze srodków publicznych. Prawidłowo połozna środowiskowa powinna odwiedzić Cię 3 razy w czasie ciąży i 6 razy po porodzie w ciągu 6 tygodni. To są standardy, ja staram sie odwiedzić przynajmniej 1 raz ciężarną i 3 razy mamę z dzidziusiem. To że chodzisz do lekarza ginekologa w czasie ciąży to bardzo dobrze ale położna powinna Ci powiedzieć o symptomach zbliżającego się porodu, co powinnaś zabrać do szpitala, o diecie matki karmiącej, o sposobach przystawiania dziecka, kosmetykach do pielęgnacji noworodka, o problemach z laktacją i o tym wszyskim co Cię nurtuje a lekarz zapewne nie zawsze ma dla Ciebie czas( chyba że prywatnie). Wizyta połoznej trwa zazwyczaj około godziny i szczególnie dla młodej mamy jest bardzo przydatna.Zapytaj o połozną środowiskowa w swojej przychodni.
Aga J.G - 12-11-2004 20:58
Anam bardzo mi przykro to stwierdzać ale takich położnych jak Ty jest bardzo mało bynajmniej na moim terenie :cry: A wiem jak młodym mamą jest to potrzebne.
Ja mam dwie córki u każdej była inna i muszę powiedzieć że u straszej była tak że na progu musiałam jej powiedziec co myślę na jej temat, a byłam naprawdę młodą mamą - całe szczęście że miałam więcej rozumy i wiadomości niż ta położna :cry:
U młodszej była miła położna ale jak się dowiedziała że to drugie dziecko a mała ma złamany obojczyk to się tylko zapaytała jak je, jak tam pępek, jak śpi i nawet jej nie rozwinęła myślę że się bała tego obojczyka.
Anam sorry że tak najechałam ale takie mam doświadczenia :cry:
Miśki - 12-11-2004 22:00
To fakt. Ciezko znalezc dobra polozna srodowiskowa.
U mnie przez caly okres ciazy nie bylo zadnej (na szczescie co 3 tygodnie bylam u lekarza lub on u mnie - ciaza zagrozona), a i po porodzie dopiero po interwencji mojej mamy (kiedy od 3 tygodni bylam z Misiaczkiem w domu) przyjechala... pani dr Czerwinska - wlasnym autem po godzinach pracy (wspaniala kobietka zreszta :P i bardzo jej dziekuje za wsparcie i pomoc), bo sie okazalo, ze polozna srodowiskowa miala wpisane dwie wizyty, ktore podobno u mnie przeprowadzila?!!! :evil:
I co wy na to kobietki?
Maggie - 13-11-2004 00:03
Pierwsze słyszę o odwiedzinach położnych w czasie ciąży w Polsce.
Owszem wiedziałam, że są takie wizyty w Niemczech. Ale u nas - chyba zmowa milczenia, bo pewnie niewiele jest takich położnych jak Anam. Do ginekologa chodziłam prywatnie, ale badania zlecał rodzinny i nigdy nie wspomniał mi o takiej możliwości.
Do mnie przy pierwszym i drugim dziecku panie położne przyszły raz, poopowiadały o patologiach społecznych i sobie poszły.
Pediatra z rejonu odwiedziła raz - z paskudnym katarem i kaszlem DO NOWORODKA! :evil: . Grzecznie zaproponowałam wizytę w innym terminie - oczywiście pani się nie pojawiła więcej.
Nie chcę tu odsądzać całej publicznej służby zdrowia od czci i wiary. na szczęście nasza obecna pani doktor jest osobą cudowną, kompetentną i życzliwą i nigdy nie odmówi skutecznej pomocy choremu dziecku. Ale obawiam się, że taka opieka nie jest regułą i personel medyczny o pewnych świadczeniach nie informuje pacjentów, aby zaoszczędzić na kosztach. Ech ... :roll:
Anam - 13-11-2004 16:37
Przykro mi że macie tak złe doświadczenia z położną środowiskową. Może nie wszystkie położne w moim miasteczku jeżdżą do kobiet w ciąży ale znam takie które tak ja jeżdżą więc nie jestem w tym odosobniona. Myślę że jest to problem dużych miast. U nas w Powiecie jest jedna poradnia "K", znam wszystkich lekakarzy ginekologów i mam wgląd do rejestru ciężarnych. Wszystkie przychodnie sa niepubliczne a co za tym idzie opieka jest zupełnie inna niż w "państwowych" zozach. Położne pracują zazwyczaj na umowie zleceniu, dzięki czemu nie muszą zajmować sie rejestracją czy innymi rzeczami a konkretnie mogą zająć sie opieką nad kabietą i to nie tylko ciężarną ,połoznicą czy noworodkiem. Jeździmy do kobiet po operacjach ginekologicznych, bierzemy udział w programach profilaktycznych i białych niedzielach. Jeżeli tak jak u mojej dzisiejszej pacjentki potrzebna jest pomoc staram się jej to zorganizować. Takie są międzyinnymi zadania połoznej środowiskowej.To, że ta pomoc nie zawsze popłaca to już inna sprawa ale ja jak się zawiode na kimś to mówię "nigdy więcej", a jak zapomnę to znowu robię to samo taki już niestety mam charakter. Nie sposób opisać mojej pracy w kilku zdaniach, ale ja ją kocham i mam nadzieję że kiedyś spotkacie prawdziwą położną środowiskową.
ps. Nie wiem jak mozna nie obejrzeć noworodka, moje mamy zawsze mówią że wszystko jest o.k. dopiero jak zajrzę szczególnie do pieluszki to....
Aga J.G - 13-11-2004 21:19
Anam ja wiem jak jest tez pracuje w służbie zdrowia i wiem jak jest opinia na nasz temat a ja tak jak Ty staram się wykonuje swoją prace jak najlepiej potrafię ale czasami jest tyle dzieci że człowiek nie wyrabia. :cry: :cry: :cry:
Kasiorek - 14-11-2004 12:26
Dziewczyny kochane,skorzystam z tego "medycznego"wątku.Mam mały problem mój internista wysłał mnie do hematologa w związku z złymi wynikami morfologi.Ponieważ wizytę mam za tydzień denerwuję się ogromnie.Czy to może oznaczać coś złego? proszę o jakiekolwiek info,bo zwariuję do poniedziałku :-?
osowa - 14-11-2004 12:49
Witaj Kasiu :P
W związku z czym te badania wyszły , jeśli można wiedzieć ?
Sądzę , że podejrzewa jakieś braki - ale nie trzeba się martwić na zapas , głowa do góry ! Będzie dobrze , być może zapisze Ci np. żelazo bo masz za mało hemoglobiny ( tak jest u mojej córci :-? ) . Na pewno trzeba być dobrej myśli , jestem z Tobą .
Pozdrawiam słonecznie
Kasiorek - 14-11-2004 13:00
mnie nieszczęsną wysłał,badania zrobiłam kontrolnie, miałam jeszcze jakieś zrobić dodatkowo ale nie było kiedy.Więc jak po ponad miesiącu zrobiłam znowu, wyszło że wynik się pogorszył[/list]
osowa - 14-11-2004 13:03
Kasiu ,
a jak się odżywiasz? Jesz dużo sałatek ? Warzyw? witaminy ? to wszystko ważne , szczególnie teraz w okresie , gdy słońca mamy zdecydowanie za mało ...a znając życie zaniedbujemy się , nie zwracając uwagi na swój jadłospis w codziennym zagonieniu .
Aga J.G - 14-11-2004 14:39
Kasiu trudno tak to ocenic trzeba by było wiedzieć jakie są dokładnie te wyniki rozumie że to morfologia ale poszczególne w niej wyniki czyli hemoglobina,krwinki białe , czerwone, hematokryt i cała reszta.
Myslę że nic groźnego się nie dzieje, głowa do góry.
Anam - 14-11-2004 15:53
Kasiu , na podstawie tego poniżej możesz porównać swoje wyniki i wtedy wiedząc czego masz za mało lub za duzo zacząć szukać choroby.
Normy morfologii krwi
krwinki czerwone
hemoglobina
M: 14 - 18 g/dl
K: 12 - 16 g/dl
hematokryt
M: 40 - 54 %
K: 37 - 47 %
erytrocyty
M: 3,9 - 5,7 x 1012/l
(3,9 - 5,7 mln/mm3)
K: 3,5 - 5,2 x 1012/l
(3,5 - 5,2 mln/mm3)
retikulocyty
5 - 15 %
płytki krwi
150 - 400 Giga/l
(150 000 - 400 000 /mm3)
czas przeżycia
8 - 10,5 dnia
krwinki białe wg Schillinga
leukocyty
4,4 - 11,0 x 109/l
(4 400 - 11 000 /mm3)
neutrofile pałecz.
3 - 6 %
neutrofile segm.
50 - 70 %
eozynofile
1 - 3 %
bazofile
0 - 1 %
limfocyty
20 - 40 %
monocyty
4 - 8 %
Kasiorek - 14-11-2004 16:51
Niestety moja hemoglobina to niecałe 8 a i reszta jest dużo poniżej normy.Ale nie w tym problem tylko jak internista nas posyła do specjalisty to do głowy przychodzą głupie myśli.Nie spotkałam się nigdy z hematologiem i myślałam że wiecie z jakimi chorobami ma do czynienia.Czy zwykła anemia też jest jego specjalnością bo myślałam że internista do tego wystarczy
Aga J.G - 14-11-2004 20:20
Kasiu myslę że masz poprostu bardzo słade wyniki i dlatego zostałaś skierowana do hematologa aby zostało odrazu podjęte odpowiednie leczenie. Jak widzę masz niezłą aniemię :cry: Będzie dobrze dostaniesz lekarstwa odpowiednia dieta i wszystko wróci do normy :lol: :lol: :lol:
osowa - 14-11-2004 21:12
Kasieńko
Moja córcia ma anemię - idzie z tym żyć , trzeba się tylko dobrze odżywiać , zażywać przepisane leki i wszystko powinno wrócić do normy . Tylko naprawdę trzeba dbać o siebie . Nie myśl o złych rzeczach - nie wolno sobie zaśmiecać głowy i martwić się na zapas , będzie dobrze !
Daję Ci słowo :wink:
Buziale
ma - 15-11-2004 10:09
Kasiorku, czy ty aby masz swiadomosc tego, ze analizy krwi robi sie na czczo? niskie wyniki na wszystkich polach mozna uzyskac np wypijajac kubek herbaty przed wyjsciem do laboratorium. Nie chce z ciebie zrobic idiotki, ale czasem zapomina sie o sprawach podstawowych...
Kasiorek - 15-11-2004 12:18
Ma badania były robione na czczo,bardzo tego pilnuję Jednorazowy wynik by mnie tak nie zaniepokoił,ale powtórzyłam badania po miesiącu i pogorszyły się .Staram się ze spokojem podchodzić do sprawy,ale jak się jakaś głupia myśl gdzieś zaplącze, to potem nie daje spokoju
Wciornastek - 15-11-2004 12:23
Kasiorku, rozumiem dobrze Twoje niepokoje. Ale Ty chyba dużo pracujesz z różnymi farbami i klejami to może być istotną przyczyną Twoich złych wyników. Tak więc głowa do góry sprawa może być prozaiczna, ale sprawdzić trzeba.
Agnieszka1 - 15-11-2004 15:01
Czesc :P
No siostra juz lepiej sobie radzi ale za to morfologia do kitu . Malej pobierano krew z paluszka zeby sprawdzic czy jej witamin nie brakuje bo mamie brakuje. Bezsensu przeciez i tak w okresie jesienno zimowym daje sie dzieciom witaminy dodatkowe.
Mala je z piersi, przytyla - jest ok. Tylko nie chce spac :P mala wiercipieta.
Ale moj synek tez nie jest lepszy - zawsze wolal sie bawic niz spac :P
Anam u nas nie chodzi polozna srodowiskowa podczas cizazy tylko 3 razy po porodzie sie pojawia. Ja mam bardzo dobre wspomnienia z tych wizyt - byla bardzo mila, pokazala jak czyscisz uszka, nosek , oczka, siusiaka. Jak klasc dziecko - od niej dowiedzialam sie ze dobrze jest malenstwu zmieniac polozenie glowki w lozeczku raz na tydzien - raz z jednej strony lozeczka a w nastepnym tygodniu z drugiej strony - zeby dziecko nie mialo tendencji do obracania glowki w jedna strone ( w ta z ktorej nadchodzi mama lub tata). Kminek tez mi radzila jesc. Ja nie moglam tego zgryzc bo mi nie smakuje wiec miazdzylam go na proch i polykalam popijajac woda :P
Ale watek medyczny fajny sie zrobil - a skoro tak, to mam do polecenia ( jesli ktos potrzebuje) bardzo dobra pediatre( takze przyjmuje doroslych) i chirurga dzieciecego w szczecinie.
pozdrawiam wszystkich
Kasiu zycze zdrowia - a moze jestes w ciazy????
Aha kobiety w ciazy unikajcie przebywania w pomieszczeniach gdzie "daje" farba , klejem, lakierem !!!!! I nie chodzcie na solarium!!!
Anam dzieki za poscik mily :P
pozdrawiam wszystkich
Miśki - 15-11-2004 16:27
Aga,
poprosze o te namiary na prv.
Nie wiadomo, kiedy moze sie przydac :lol:
Buziaki dla dzieciaczkow (niech sie zdrowo chowaja) i twojej siostry. :P
abromba - 15-11-2004 22:14
Agnieszka, tak się cieszę, że z karmieniem siostrzenicy wszystko dobrze. A morfologia siostry też się powolutku poprawi.
- 16-11-2004 01:39
Na kłopoty ze słabą morfologią - sok z buraczków (niezbyt smaczny, ale nie ma wyjścia, trzeba się przyzwyczaić) i pamiętajcie, ze żelazo wchłania sie w obecności witaminy c i kwasu foliowego, czyli najlepiej łączyć chude mięsko z surówkami lub popijać sokiem pomarańczowym.Czyli np. carpaccio z polędwicy popijać soczkiem i dołożyć ogromną porcję surówki.Na deser przegryzać suszone morele, częściej jeść wątróbki i inne podroby (ozorki,serca).Ale najlepszy jest sok i barszcz z zakwasem buraczanym(można taki zakwas kupić gotowy w marketach w lodówkach, tam gdzie są zazwyczaj świerze surówki, zielenina, żurek).Do zupy mnóstwo koperku.I żółtkajaj - też najlepiej z kwaśną surówką.I nasza kapusta tez niezastąpiona - ma żelazo i mnóstwo wit.c.A od lekarza dodatkowo preparaty, tylko że związki żelaza powodują kłopoty z przemianą i wogóle często są słabo przyswajalne.
Kasiorku - moja szwagierka też ma takie wyniki i też posłali ją do hematologa.zrobili jej dokładny test na przyswajanie żelaza, bo ważna jest nie tylko sama hemoglobina, ale bardziej szczegółowe wyniki.U niej wyszło wszystko ok.Za dużo miała kłopotów, bardzo schudła, z braku czasu ciągle jedzenie z proszków i tak wyszło.Jak jej maż zaczął te świeże soki przygotowywać, to od razu była poprawa.Może i Ty miałaś ostatnio za szybkie tempo?
O nic się nie martw,trzymam kciuki.
Agnieszka1 - 16-11-2004 10:55
Agnieszka, tak się cieszę, że z karmieniem siostrzenicy wszystko dobrze. A morfologia siostry też się powolutku poprawi. Tez tak mysle :P
Aga J.G - 16-11-2004 11:04
Mimi już rozpisała cała dite na anemie więc ja się tylko pod tym podpiszę :lol:
Aga dużo zdrowia dla małej i siostry :lol:
Kasiorku dużo zdrowia :lol:
delf - 16-11-2004 14:15
Słońca moje,
widzę, że bardzo kompetentne z was inwestorki - zastanawiałyście się kiedys nad tym ile my kobiety dyscyplin musimy posiąść?! :o
Pociągnę trochę temat laktacyjny, ale dokonam skoku w czasie o 12 miesięcy. No właśnie, jak przestać karmić?
Synek skończył właśnie roczek (1.11) no i trochę zaczyna mnie męczyć te nocne ciumkanie. Doszłam samodzielnie do etapu, w którym usypiam go na rekach bez piersi. Wcześniej tylko przy piersi usypiał- ale co dalej?.
Agnieszka1 - 16-11-2004 15:05
Słońca moje,
widzę, że bardzo kompetentne z was inwestorki - zastanawiałyście się kiedys nad tym ile my kobiety dyscyplin musimy posiąść?! :o
Pociągnę trochę temat laktacyjny, ale dokonam skoku w czasie o 12 miesięcy. No właśnie, jak przestać karmić?
Synek skończył właśnie roczek (1.11) no i trochę zaczyna mnie męczyć te nocne ciumkanie. Doszłam samodzielnie do etapu, w którym usypiam go na rekach bez piersi. Wcześniej tylko przy piersi usypiał- ale co dalej?. W nocy je? on juz jest duzy , juz dawno nie powinien w nocy jesc.
Ja swojemu synkowi dawalam coraz mniej , coraz mniej. Jak chcial mleko to dawalam wode- nie jest dobre na zeby nocne karmienie mlekiem. I tej wody coraz mniej, coraz mniej az wogole przestal sie budzic i jesc po nocach. Troche poplakal ale to trwalo 3 noce - dokladnie 3 noce i potem spal do rana bez budzenia na jedzonko. Mial wtedy 7 miesiecy.
A z zanikiem mleka nie mialam wogole klopotow. Poprostu przestalam karmic i juz. Pewnego dnia powiedzialam - od dzis nie karmie piersia i przestalam :P
Aga J.G - 16-11-2004 15:15
Ja też uważam że mały nie powinien już jeść w nocy i tak jak piszesz jest to bardziej ciumkanie niż jedzenie. zrób tak jak proponuje Agnieszka1, przegotowana woda raczej mu nie posmakuje i zrezygnuje z jedzenia w nocy, proponuje jeszcze smoczek może mu poprostu potrzeba ssania :)
delf - 16-11-2004 23:02
Cały sęk w tym, że dużo łatwiej jest odstawić dziecko 7-9 miesięczne niż takie już duże; robi sie toto rozumne i nie można z nim już "jak z dzieckiem" :wink:
Co do picia w nocy, to po pierwsze zębów mój syn jeszcze nie ma 8) , a po drugie mój starszy synek zawsze b. dużo pił w nocy, fakt, że właśnie wody lub udawanego mleka z jednej łyżeczki (niestety karmiłam go mlekiem sztucznym od urodzenia - nie miałam wyjścia, nie zawsze można piersią :( ), a więc nie bardzo wierzę, że uda mi się aby synek przespał całą noc o "suchym pysku" :D
Poza tym smoczka nie uznaje, a butelki w nocy do ust nie bierze, w ciągu dnia bardzo chętnie, ale w nocy -nic (mówiłam, że rozumny się robi).A ponieważ budzi się w nocy i płacze (nawet jak go nakarmię przed snem kaszką) więc alternatywą jest chyba jedynie usypianie w nocy na rękach, ale ja przecież padnę, bo rano trza do pracy :-?
Agnieszka1 - 17-11-2004 07:54
Cały sęk w tym, że dużo łatwiej jest odstawić dziecko 7-9 miesięczne niż takie już duże; robi sie toto rozumne i nie można z nim już "jak z dzieckiem" :wink:
Co do picia w nocy, to po pierwsze zębów mój syn jeszcze nie ma 8) , a po drugie mój starszy synek zawsze b. dużo pił w nocy, fakt, że właśnie wody lub udawanego mleka z jednej łyżeczki (niestety karmiłam go mlekiem sztucznym od urodzenia - nie miałam wyjścia, nie zawsze można piersią :( ), a więc nie bardzo wierzę, że uda mi się aby synek przespał całą noc o "suchym pysku" :D
Poza tym smoczka nie uznaje, a butelki w nocy do ust nie bierze, w ciągu dnia bardzo chętnie, ale w nocy -nic (mówiłam, że rozumny się robi).A ponieważ budzi się w nocy i płacze (nawet jak go nakarmię przed snem kaszką) więc alternatywą jest chyba jedynie usypianie w nocy na rękach, ale ja przecież padnę, bo rano trza do pracy :-? Nie ma jeszcze zebow??? ale to nic, nawet jesli ich nie ma, to jedzenie mleka w nocy ma duzy wplyw na prochnice w przyszlosci.
Jesli chodzi o wode , ktora dawalam synkowi to nie woda przegotowana lecz mineralna niegazowana zywca - zawsze dawalam mineralna zeby dzidzius nie mial kolek.
Ale jesli Twoje dziecko nie chce z butelki wody w nocy to masz dwa wyjscia - albo maly wstrzas i nie dawaj mu nic. Najwyzszy czas aby nie jadl w nocy. Pewnie troszke poplacze ale nie potrwa to dlugo - u mnie 3 noce poplakiwal. Za to przytulalam go, mowilam cieplym cichutkim glosem, calowalam go - zasypial. Mowie ci po 3 nocy nie budzil sie ani razu - a wczesniej po 4 razy w nocy.
Albo dawaj dalej piers do potrzymania byc moze sam niedlugo nie bedzie tego potrzebowal. Wybor nalezy do ciebie .
Pozdrawiam serdecznie :P
Maggie - 17-11-2004 23:31
Weronikę odstawiłam definitywnie jak miała rok i osiem miesięcy. Cała operacja odbywała się stopniowo (dzięki czemu laktacja sama zanikła) i trwała ok. 3 miesięcy:
1. najpierw odzwyczaiłam od karmienia w dzień (straszny ciućmok z niej był)
2. potem rano - zamiast cyca przytulanie, łóżkowe zabawy i pogaduszki
3. na koniec w nocy - nie było łatwo. Musiałam wyprowadzić się do pokoju obok, a utulaniem zajął się nieoceniony tatuś. Jakoś z czasem dała się przekonać do zamiany cycusia na bujanie w leżaczku.
"Rozumność" dziecka miała tę zaletę, że mogłam jej wytłumaczyć, że wypiła całe mleczko i że już nie ma w cycusiach.
A potem jeszcze trzeba było odzwyczaić od leżaczka-bujaczka. Ale to już inna historia.
delf - 18-11-2004 09:30
Ojej, a ja myslałam że ze mnie taka mleczna-spóźnialska :wink: ja mojego synka to karmiłam właściwie od jakichś 2 miesięcy już tylko w nocy (tzn.piersią :D ) W dzień zrezygnowałam, bo chodzę do pracy i mogłabym robić to dopiero około 16, a tu jeszcze zajęcia poprzedszkolne z drugim synkiem, a więc i tak wychodziło na to, że mogłam nakarmić go spokojnie dopiero wieczorkiem, na uśnięcie. I tak to trwało, ale ponieważ powinnam zażywać leki, których nie wolno brać w czasie karmienia, musiałam zdecydować w tą albo w tą. W dniu swoich pierwszych urodzin po raz pierwszy uśpiłam go bez piersi na rękach i jakoś poszło. No a dzisiaj w nocy zrobiłam to: Nie dałam mu piersi! Ciężko było, noc w plecy, synek obrażony (tak, tak, mine miał dzisiaj rano taką, że uciekłam szybko do pracy :-? ). Ale jak coś robić, to od razu. Zobaczymy, jak będzie jutro. Ech, ciężko, ciężko. Naprawdę to karmienie było fajne....
Aga J.G - 18-11-2004 11:59
Takie odzwyczajanie dzieci jest trudne ale tutaj mozna wygrać tylko konsekwencją i naczej się nie da na sze maluch są bardzo sprytne jak się im raz popuści to już koniec jesteśmy sprzedani :wink: :)
Życze wytrwałości w postanowieniach Wszystkim rodzicom :lol:
delf - 19-11-2004 09:34
Uff.. melduję drugą noc bez piersi... niewyspana, dziecko obrazone w dalszym ciągu, ale juz teraz nie moge się wycofać; dobrze, że mąż mnie wspomaga, nie nie, nie w nocy, ale za to rano wstaje i robi nam śniadanie i w ogóle jest bardzo wyrozumiały, bo jemu też mały wyje nad uchem.
Agnieszka1 - 19-11-2004 09:37
Uff.. melduję drugą noc bez piersi... niewyspana, dziecko obrazone w dalszym ciągu, ale juz teraz nie moge się wycofać; dobrze, że mąż mnie wspomaga, nie nie, nie w nocy, ale za to rano wstaje i robi nam śniadanie i w ogóle jest bardzo wyrozumiały, bo jemu też mały wyje nad uchem. Zycze wytrwalosci kochana delf. Moj maz tez byl wspanialy.
U mnie placz i obrazanie trwalo 3 noce i ani jednej dluzej. Potem juz bylo tylko dobre spanie calonocne. Jestem z toba i czekam na wyniki , pozdrawiam
Aga J.G - 19-11-2004 14:08
Delf trzymam kciuki, będzie dobrze :lol: :lol: :lol:
Maggie - 19-11-2004 14:20
delf, ja też trzymam kciuki. Najtrudniesze za Wami, powodzenia! :D
Anam - 21-11-2004 09:39
Kasiorku, jak twoje zdrowie. Wszystko OK?
pete - 21-11-2004 16:09
x.
delf - 22-11-2004 12:55
Moje drogie - udało się!!! Moje dziecko "jest odstawione"!! Wystarczyły trzy, a właściwie dwie noce z płaczem. Teraz mały budzi się raz, no czasami dwa dostaje butle i śpi dalej! Aż nie chce mi się wierzyć, że poszło tak szybko i w sumie łatwo. Teraz tylko czekam, aż strumyczek wyschnie :wink: i koniec laktacjo :D ( :( )
Ciekawe, jak to wpłynie na odporność mojego synka na jesienno-zimowe wirusy...
Muszę, jeszcze nadmienić, iż trzecia noc jest też sukcesem mojego męża, ponieważ samodzielnie uśpił i nakarmił nasze dziecko (mamusia była na spotkaniu foreumowiczów :lol: :wink: ), a no i oczywiście synek wypił mleko, o którym pisałam,że nie chce pić. Ach ta męska solidarność :lol:
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE! BUZIAKI DLA WAS!
Aga J.G - 22-11-2004 13:19
Delf gartulki :lol: :lol: :lol: Dużo zdrowia dla całej rodzinki :)
Agnieszka1 - 24-11-2004 14:28
Moje drogie - udało się!!! Moje dziecko "jest odstawione"!! Wystarczyły trzy, a właściwie dwie noce z płaczem. Teraz mały budzi się raz, no czasami dwa dostaje butle i śpi dalej! Aż nie chce mi się wierzyć, że poszło tak szybko i w sumie łatwo. Teraz tylko czekam, aż strumyczek wyschnie :wink: i koniec laktacjo :D ( :( )
Ciekawe, jak to wpłynie na odporność mojego synka na jesienno-zimowe wirusy...
Muszę, jeszcze nadmienić, iż trzecia noc jest też sukcesem mojego męża, ponieważ samodzielnie uśpił i nakarmił nasze dziecko (mamusia była na spotkaniu foreumowiczów :lol: :wink: ), a no i oczywiście synek wypił mleko, o którym pisałam,że nie chce pić. Ach ta męska solidarność :lol:
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE! BUZIAKI DLA WAS! Mowilam ze 3 dni wystarcza?
Gratulacje :P
- ale teraz odzwyczaj go od butli w nocy :wink:
pozdrawiam